• Wpisów:26
  • Średnio co: 46 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:54
  • Licznik odwiedzin:4 229 / 1242 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Od dawna nie dodaję tu moich prac (200 dni, co tam xd), ale nie przestałam pisać. Jeśli chcecie dalej czytać moje wypociny, to zapraszam na mojego wattpada ( wattpad.com ). Mój login to Ichigori
 

 
Nagisa wrócił od Tadashiego z powrotem do swojego pokoju, gdzie czekał Ryuu. Blondyn opowiedział mu o wszystkim. Nie miał po co tego przed nim ukrywać - w końcu brunet mu tylko pomagał.

-Chciał z tobą chodzić? - spytał zdziwiony. Myślał, że jego przyjaciel tylko bawi się dziewczynami. Nagisa musiał(a)? mu się naprawdę spodobać.
-Tak, zadał mi pytanie, " czy chciałabym zostać jego dziewczyną" - opowiadał czując się niezręcznie. Nie lubił być w centrum uwagi.
-Chyba się nie zgodziłeś?! - zawołał widocznie czymś zdenerwowany...
-Odmówiłem... - powiedział krótko. Jego policzki lekko się zarumieniły. Miał nadzieję, że nie będzie musiał mówić o tym, co powiedział Tadashiemu.
-Po prostu odmówiłeś, a on odpuścił? Nie rozumiem, taki uległy to on nie jest... Dodałeś coś jeszcze?
-Em, no ja... - zawahał się, a czerwień na jego policzkach przeszła na całą twarz. Pomyślał jednak, że musi o tym powiedzieć, żeby nie było późniejszych kłopotów i nieporozumień. Poza tym, lepiej żeby Ryuu dowiedział się tego od niego, a nie od Tadashiego. - Ja powiedziałem, że... że kocham ciebie.
-M...mnie? - starszy chłopak zarumienił się. Poczuł, jakby te słowa były prawdziwe, chociaż z całych sił próbował to sobie wybić z głowy.
-Jesteś zły? - przestraszył się Nagisa.
-N-nie! - otrząsnął się w końcu. - Myślę, że to był dobry pomysł, bo mamy pretekst, żeby nikt do ciebie nie startował... - gdy to z siebie wyrzucił, na jego sercu zrobiło się lżej.
-Czyli, że... Będziesz mi pomagać trwać w tym kłamstwie? - ucieszył się i nie czekając na odpowiedź zawisł na szyi kolegi.

Ryuu odwzajemnił uścisk. Poczuł się przyjemnie. Poczuł, że chce się z nim przytulać co wieczór. Poczuł, że pragnie, by Nagisa był jednak dziewczyną... Niestety nie wszystkie marzenia się spełniają. Jego miłość jest niemożliwa, a przeszkadza w tym tylko płeć...

Nagle z uścisku odsunął się lekko Nagisa.

-Em... Ryuu... - powiedział i wskazał palcem na jego męskość, która... stała.

Ryuu popatrzył się, po czym zamarł: - E-e-e-etto j-ja, em, n-no... - panikował patrząc na to wzniesienie pod spodniami.
-Ha ha, jestem taki podniecający? - zażartował Nagisa.
-Eh, widocznie, ha ha! - ucieszył się z tego, że blondwłosy chłopiec nie zniechęcił się do niego.



Rankiem, przed zajęciami, podczas gdy Ryuu jeszcze się szykował, Nagisa już wyszedł w swoim dziewczęcym mundurku. Miał nadzieję, że idąc do szkolnej części internatu trochę sobie pozwiedza. Wtedy przed nim pojawił się jakiś chłopak.

-Cześć. Toru Nagisa, tak? Ja... Chciałbym z tobą chodzić...





Eeeeeenudoo ^^ (End XD) Jeeej, napisałam ten rozdział już następnego dnia po poprzednim~! Jak widzimy, Ryuu jest nadal zakochany z Nagisie, mimo że o tym głupi nie wie :' Tadashi już sobie na szczęście odpuścił, ale na koniec wbija kolejny zakochaniec XDD *logika* (lub jej brak D) W rozdziale 7 - następnym, poznamy tego nowego typka .o.

Szczerze najpierw chciałam dać w tym rozdziale jakiś inny wątek \( ; 3 ; )/
Dokładniej to taki, że nauczyciel odkrywa, że Nagisa jest chłopcem
Ale ten nauczyciel to homo pedofil ;'D
I obiecuje to zachować w tajemnicy
Pod warunkiem, że Nagisa się z nim *ekhem, ekhem*
(chyba zrozumieliście o co chodzi XD *+18* )
A ten się zgadza, a potem Ryuu reaguje
I Homopedo-sensei zostaje wyrzucony :'
I potem Ryuu i Nagisa też *ekhem, ekhem*

Ale to nie miało sensu XDD
Przepraszam, bo niektórzy mogli zobaczyć, że ten rozdział jest taaaki długi *Jupi! Nareszcie będzie co czytać!* a tu nagle to tylko tak jakby dodatek do wczorajszego rozdziału i moje rozpisiny X'DDD

Ano mam przynajmniej nadzieję, że spodobał wam się wątek, gdzie podczas przytulasa Ryuu i Nagisy, Ryuu *pyk* stanął X'DDD

Nie męczę was już i do zobaczenia w następnym rozdziale! ^^
(Jestem zmęczona i nie robię korekty, więc pls o wyrozumiałość ;_; )
 

 
Nagisa stał już u drzwi pokoju Tadashiego i Seiko. Dziewczyna go w końcu zaprosiła i obiecała, że jej współlokatora nie będzie. Chłopak już miał zapukać, ale drzwi otworzyły i oczom blondyna ukazała się białowłosa Seiko.

-Cześć, przysze... przyszłam... - Nagisa starał się nie spuścić wzroku na podłogę. Musiał pamiętać, że w szkole jest dziewczyną... Ale żeby uwolnić się wreszcie od spódnicy, która jest częścią szkolnego mundurku, założył jakieś "rurki" od pomocnego mu Ryuu.

Patrząc na nową koleżankę zdziwił się - miała dziwny wyraz twarzy. Taki niespokojny. Zdał sobie sprawę, że teraz nie jego sekret jest najważniejszy.

-Cześć - odpowiedziała Seiko, nie zmieniając miny.
-Stało się coś? - spytał w końcu, czując niezręczność sytuacji.
-Tak - oznajmiła. Nie chciała jednak, by jej stres przeszedł na Nagisę. - Mam bardzo dużo rzeczy na głowie! Nie wiem za co się zabrać. Do ciebie też miałam jakąś sprawę, ale przez to wszystko zapomniałam o niej. Ja już nie mogę!
-Spokojnie. Najpierw pomyśl o jednej rzeczy, którą masz do zrobienia.
-Em.. - popatrzyła na książki w swoich rękach. - Ah, tak! Muszę to odnieść do szkolnej biblioteki!
-Dobrze, idź to zrób, a gdy skończysz, pomyśl o kolejnej rzeczy. Ja tym czasem mogę poczekać na ciebie w twoim pokoju.
-Ale to mi może zająć wieki! - dramatyzowała dziewczyna.
-Na pewno nie. Wiem, jest godzina 18: 00. Jak nie wrócisz do 20: 00 to pójdę do siebie, okej?
-N.. no dobra - uśmiechnęła się. - To ja lecę, nie ma czasu do stracenia!

Seiko pobiegła korytarzem, a Nagisa wszedł do pokoju. Pomieszczenie wyglądało niemal identycznie do pokoju jego i Ryuu. Jedynymi różnicami były rzeczy osobiste i kolor ścian - chłopaki mieli żółte, a tu były zielone. Nie było nic do roboty, a blondwłosy uczeń obiecał tu poczekać nawet kilka godzin. Pooglądał więc to miejsce uważnie, jednak nie zajęło to więcej niż pięć minut. Znudzony usiadł na dolnej części piętrowego łóżka.

" I co ja mam ze sobą zrobić?" - pomyślał.

Wtedy z łazienki zaczęły dochodzić dźwięki kroków. Każdy pokój miał swoją łazienkę, więc nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie to - kto był w środku? Chłopakowi przeszło przez głowę " Tadashi!", ale przecież Seiko mówiła, że załatwi, by go tu nie było. Ciekawość zżerała go. W końcu łazienkowe drzwi otworzyły się. Wyleciała przez nie para wodna - najwidoczniej ten ktoś brał gorący prysznic. Gorsze było to, iż " ten ktoś" to Tadashi! Miał na sobie tylko ręcznik owinięty na biodrach. Było można dostrzec jego umięśnione ramiona i wyćwiczony brzuch. Rudawy spojrzał na młodszą " koleżankę" lekko zdziwiony.

-Oh, Nagisa. Nie wiedziałem, że już tu jesteś - uśmiechnął się szarmancko. - Poczekaj, pójdę się ubrać - skierował się z powrotem do łaźni.
-Cz-czekaj! Przecież ciebie miało tu nie być! - szybko wyrzucił z siebie chłopak.
-Co? Seiko ci miała powiedzieć, że jednak zostaję - Tadashi zdziwił się ponownie.

" A więc to ta rzecz, którą chciała mi powiedzieć, ale zapomniała" - myślał blondyn.

-Jesteś zła,że zostałem? - spytał, ale w odpowiedzi dostał tylko pełne zdziwienia spojrzenie, zatem kontynuował: - Seiko mi wyjaśniła, że przyjdziesz i mogę iść do Ryuu lub gdzie tam chcę, ale powiedziałem, że lubię cię i mogę zostać. A gdzie ona jest?
-Poszła załatwić kilka spraw, więc trochę jej zejdzie - powiedział stłumiony. Po ich pocałunku nie chciał zostawać z nim w trójkę... a co dopiero sam na sam!
-Ha ha, czyli zostaliśmy sami - zaśmiał się i wrócił się ubrać.

Udawanie dziewczyny przez Nagisę jest planem, by móc zostać w szkole, ale zakochiwania się w " niej" nie było w planach! Teraz musi tu zostać z zakochanym Tadashim we dwójkę. Może da się uciec? Tylko że złożył dziewczynie obietnicę...

Z łazienki ponownie wyszedł rudowłosy. Dosiadł się do Nagisy. Teraz oboje siedzieli na łóżku... koło siebie... Niezręczna sytuacja. W pewnym momencie blondyn poczuł coś na dłoni. Zerknął - ręce chłopców się zetknęły. Co robić? Jego lewa dłoń była zakryta prawą dłonią Tadashiego. Nagisa odsunął się w prawo - z dala od zalotnika, a ten jedynie się zaśmiał.

-Jesteś urocza - chłopak spojrzał w stronę młodszego.
-N-nie jestem - zaprzeczył Nagisa. Zarumienił się, ale posłał spojrzenie w stronę Tadashiego. Chciał mu powiedzieć, żeby przestał, że nie będą razem i że... Przestał wymyślać powody. Miał świadomość, że i tak nie odważy się mu tego powiedzieć. Po prostu patrzył na niego cały czerwony.

Tadashi był bardziej śmiały. Przysunął się znowu do blondyna. Spojrzał na niego, a zanim Nagisa zdołał się odwrócić, żeby ich spojrzenia się nie spotkały, rudy zaczął mówić:

-Wiesz, Nagisa... Tak szczerze, to na początku to nie ja na ciebie zwróciłem uwagę a Ryuu - mówił cicho, lekko uśmiechnięty.
-Ryuu? - zdziwił się chłopak.
-Tak, ale następnego dnia po prostu się odkochał - mówił dalej.

" To dlatego, że się dowiedział o mojej płci! - zamyślił się. - Gdybyśmy nie dostali razem pokoju i nie wiedziałby o tym... dalej byłby we mnie zakochany? Z resztą... To nie istotne! Przecież ja nadal byłbym chłopcem, a on wcześniej czy później by się zorientował! Bosz... O czym ja myślę?!"

Tadashi kontynuował: - Dowiedziałem, że się odkochał i ulżyło mi. Wiem, że to głupie, że o tym mówię, ale jestem typem podrywacza. Na początku od razu pobiegłem na laski. Gdy zobaczyłem, że Ryuu z tobą kręci, zaintrygowałaś mnie. Byłaś inna wśród tłumu. Niby mniej dziewczęca, ale był w tym urok.

Nagisa siedział ciasno pomiędzy drabinką a chłopakiem. Słuchał uważnie jego słów. Kiedy Tadashi skończył mówić, blondyn poczuł się jeszcze bardziej skrępowany, jednak przez cały czas jego wzrok był wbity w rudowłosego. Jego twarz była jeszcze bardziej czerwona.

-Tadashi... do czego zmierzasz? - zapytał w końcu zawstydzony.
-Nagisa, czy chciałabyś zostać moją dziewczyną? - spytał powoli i spokojnie.
-C-c-c-co? - zaciął się.

" O nie! Co robić, co teraz? - myślał Nagisa. - Kurde! Muszę się jakoś wykręcić! Dać mu kosza. Tylko jak? Nie powiem po prostu NIE. Muszę wymyślić powód, bo mnie będzie męczył do końca szkoły! Ale jaki?"

-P-przykro mi... ale... - Próbował wymyślić jakiś powód. Co by powiedziała dziewczyna?
-"Ale"...? - zdziwił się.
-Ja... ja kocham Ryuu!
-Co? - zdziwił się Tadashi.
-Co? - zdziwił się Nagisa.
-Czemu spytałaś "co" ? - dopytał się.
-Em, no... tak jakoś... - "Głupi mózgu, czemu akurat Ryuu?! Nagle mam w głowie tysiąc lepszych uzasadnień!"
-A więc jesteś zakochana w Ryuu... - Tadashi pochylił głowę. - W takim razie nie możemy być razem... - mówił spokojnie i cicho. Nagle wydawał się innym Tadashim. Był zupełnie inny niż ten, który go ponętnie chciał poderwać i całował...
-Przepraszam... - Nagisa poczuł się winny jego rozczarowania.
-Dobrze. Przecież to nie twoja wina. - popatrzył na blondyna. - Nie my wybieramy sobie sympatie lecz nasze serca.
-Ja... już muszę iść... - oznajmił zawstydzony. - Jest już... C-co? 21:20?! Kiedy ten czas tak zleciał?!
-Ha ha - zaśmiał się rudowłosy. - Spoko, idź już.
-To.. em.. Do zobaczenia... - wyszeptał i wybiegł.
-Narka... - powiedział z uśmiechem na twarzy do pustych już drzwi.






Srutu tu tu tutu ban-go! x'D Na tym jest koniec przygody z tym rudym podrywaczem :'D W następnym rozdziale zobaczymy kto dołączy do haremu Nagisy, w którym są już Ryuu i Tadashi ;w;

Btw zapraszam na mój fp na fb \( ; 3 ; )/ --> www.facebook.com/NekoSebby
NekoSebby NekoSebby NekoSebby dlaczego mam taką pedalską nazwę? XDDD
Lel, może dlatego że pisze o pedałach X"DDD Do zobaczenia w rozdziale 6 \(^-^)/
 

 
Poniedziałek. Pierwszy dzień szkolny nowych dziewczyn. Ryuu i Nagisa nie są w jednej klasie, przez co Nagisa czuje się niepewnie. Zajęcia przebiegały spokojnie, blondwłosy chłopiec nawet zapomniał w trakcie, że udaje dziewczynę.

Na przerwie podeszła do niego dziewczyna. Miała długie, białe włosy spięte w wysoko położonego kucyka, a jej niebieskie oczy wydawały się świecić w świetle słońca, padającego przez okna.

-Cześć! - zawołała. - Nagisa, tak?
-Cześć - odpowiedział lekko zdziwiony.
-Nazywam się Seiko - przedstawiła się z serdecznym uśmiechem. - Jestem współlokatorką Tadashiego. Przedstawił mi on Ryuu. Dzielisz z nim pokój, prawda? Mówili o tobie.
-Tadashi... - zamyślił się. To ten kolega Ryuu, który się w nim zakochał? A raczej w jego damskiej wersji... Może jeśli się z nią zaznajomi, to Seiko pomoże swojemu współlokatorowi się w nim odkochać? Warto spróbować.
-Pomyślałam, że skoro nasi współlokatorzy się przyjaźnią, to może my też możemy? - zaproponowała białowłosa.
-Tak, myślę, że to dobry pomysł.
-Cieszę się! To może po zajęciach wpadniesz do mojego pokoju? Jak chcesz, to Tadashiego się wygoni i zrobimy sobie babski wieczór!

"Babski wieczór? - myślał Nagisa. - Jak coś takiego wygląda? Może lepiej żebym nie szedł. Może się wtedy wydać mój sekret, wyrzucą mnie ze szkoły... A Tadashi się zorientuje, że podrywał i pocałował chłopaka. Słabo... Muszę się jakoś wywinąć i nie póść"

-Wiesz, Seiko... - mówił chłopak, starając się wymyślić realistyczną wymówkę. - Taki wieczór tak w środku tygodnia? Jutro znowu lekcje...
-Przecież nie mówimy o nocce, tylko o wieczorku! - zaśmiała się. - Wszystko będzie w porządku, a skoro o tym mowa to nocowanie możemy zrobić w piątek lub sobotę. Będzie fajnie!
-Dobra...
-Wspaniale! Jeszcze tylko jedna lekcja, a potem polecę skołować przekąski i ogarnąć pokój, he he.

Po lekcjach Nagisa wrócił do pokoju, w którym był już Ryuu.

-Siemka, jak lekcje? - spytał starszy kolega. - Podoba ci się tu?
-Tak, było ciekawie - oznajmił blondas.
-Spoko, chcesz coś porobić? Książka? Film?
-Umówiłem się z Seiko - powiedział trochę stłumiony.
-Randka? Hahaha!
-Nie! Z resztą, sądzi, że jestem dziewczyną... przecież - oburzył się Nagisa.
-Dobra, dobra, żartowałem - zaśmiał się i podszedł do młodego. - Nie powinieneś przypadkiem unikać przebywania z Tadashim? Ostatnio cię pocałował... Jest w tobie zakochany, a ty... Właśnie.
-Seiko mówiła, że go nie będzie.
-Okej, to idź - powiedział Ryuu nadal nie przekonany do tego pomysłu.

Poszedł.







Koniec rozdziału tak bardzo XD Co się stało u Seiko i Tadashiego dowiecie się w następnym rozdziale ;w; Może jutro? A może nie? X'DD
Sayonara! \(^-^)/

*Sorcik, że bez arta, ale robienie go zajmuje mi dłużej niż pisanie owo
  • awatar Gość: O.o Dlaczego z każdym rozdziałem wydaje mi się ze Nagisa i Ryżu byliby świetną parą O.o Rozdział świetny oby tak dalej. Inspiracji <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ryuu obiecał Nagisie pomoc, w pozostaniu w szkole. Wiązało się to z udawaniem dziewczyny. Przez to oboje nie mogli zasnąć. Rankiem brązowowłosego, starszego chłopaka obudziło pukanie do drzwi. Zaspany podszedł do drzwi. Przyszedł do nich jego przyjaciel Tadashi.

-Weź, czemu tak wcześnie? - poskarżył mu się Ryuu.
-Stary, jest jedenasta! Ominąłeś cztery lekcje!
-Że co, kurwa? - zawołał.

Zszokowany uczeń podbiegł do łóżka Nagisy i zaczał go kopać krzycząc: "Chłopie, zaspaliśmy na twoje pierwsze zajęcia!"

-C-co? - odrzekł ocierając oczy. - Przecież dziś niedziela.
-Sobo... Sobota?! - wrzasnął Ryuu.
-He he, sorki, nie mogłem się powstrzymać - Tadashi podrapał się po głowie. - Ale... O co chodzi z tym "chłopie"?
-Etto... - zaciął się brunet. W tamtym momencie zapomniał o warunku uczęszczania Nagisy do tej szkoły. Mieli trzymać w tajemnicy to, że blondyn jest chłopcem. - Jakoś mi się tak powiedziało...
-Spoko - odpowiedział przyjaciel. - Ryuu, możemy porozmawiać na osobności?
-Pewnie - przytaknął.

Kumple wyszli na korytarz. Tadashi popatrzył się na drugiego z głupim uśmiechem.

-Ej, nadal ci się podoba Nagisa? - spytał szeptem.
-Em... - Ryuu pomyślał chwilę. Nagisa jest przecież chłopakiem, ale tego mu nie może powiedzieć. - Już mi przeszło ...
-Serio?
-No... tak.
-Rany, kamień z serca!
-Co? Czemu? - zapytał zdziwiony.
-Bo wiesz, jakby się tak zastanowić to ona nawet fajna jest... - Tadashi zarumienił się.
-Zakochałeś się w niej?! - zawołał.
-Tylko cicho siedź! Myślisz, że mam u niej szanse?
-Chyba nie... - próbował go zniechęcić.
-Dlaczego nie? Skoro ty już nic do niej nie czujesz, to czemu nie dasz mi spróbować się z nią umówić? - wyrzucił z siebie.
-Eh, no po prostu nie możesz! - próbował wybić koledze ten pomysł z głowy.
-Dobra, okej. Nie musisz mi w tym pomagać. Sam ją jakoś poderwę.
-Jak tam sobie chcesz - powiedział sądząc, że Tadashiemu i tak to się nie uda. - Zaraz wracam, do toalety tylko pójdę.

Ryuu wyszedł, więc Tadashi postanowił dać sobie szansę. Wszedł do pokoju.

-Hej, Nagisa! - zawołał serdecznie.
-Cześć - przywitał się, ubrany już w swój damski mundurek.
-Jak tam w nowej szkole? - popchnął dalej rozmowę.
-Przyjemnie tu... - odpowiedział zawstydzony.
-Wiesz... podszedł do siedzącego na dolnym łóżku Nagisy. - Jesteś inna niż reszta dziewcząt.
-N-nie, jestem taka sama! - wyjąkał przestraszony, że Tadashi może odkryć sekret jego płci.
-Nie stresuj się, he he, to był komplement - usiadł koło chłopca i objął go ramieniem.
-Co ty... - zaniepokoił się.
-Po prostu chciałem powiedzieć, że jesteś niezwykła... - powiedział, po czy wyszeptał mu do ucha: - i podobasz mi się.
-Ja...ja... - próbował się tłumaczyć Nagisa. "Nie możesz, jestem chłopcem!" przeszło mu przez głowę, ale nie mógł tego powiedzieć.
-Nie martw się - spojrzał mu w oczy. - Wiem, że jesteś tu nowa i możesz czuć się nieswojo, ale ja ci pomogę.

Tadashi położył dłoń na policzku Nagisy. Zbliżył swoją twarz do jego i pocałował go. Nagisa siedział nieruchomo i patrzył przestraszonymi, dużymi oczami na chłopaka. Wtedy do pokoju wszedł Ryuu. Gdy zobaczył ich pocałunek stanął w miejscu i patrzył zdezorientowany. Nie sądził, że Tadashi naprawdę jest zakochany w Nagisie. Nie sądził w ogóle, że pod jego nieobecność wejdzie do pokoju i skorzysta z okazji... Przyjaciel odsunął już swoje usta od ust chłopca. Uśmiechnął się, potem popatrzył w stronę drzwi, gdzie stał Ryuu.

-Tadashi... - wydusił z siebie.
-O, Ryuu. Już wróciłeś - powiedział, po czym zwrócił się do Nagisy: - Do zobaczenia jutro w szkole, mała.

Chłopak wstał i wyszedł. Gdy drzwi się zamknęły, Ryuu wreszcie się ocknął.

-Nagisa, ty jesteś... - zaczął pytanie nadal zdumiony tym widokiem.
-N-n-nie jestem gejem! - krzyknął i wstał. Ryuu podszedł do niego.
-To dlaczego się z nim całowałeś? - zapytał jakby zawiedziony.
-Nie wiem... Przyszedł, rozmawialiśmy i on mnie wziął z zaskoczenia...
-Rozumiem - Chłopak poprawił sobie grzywkę i oparł się o drabinę piętrowego łóżka - Widocznie wpadłeś Tadashiemu w oko. Trzeba będzie na niego uważać.
-Ta zabawa w bycie dziewczyną to chyba zły pomysł... - wymamrotał Nagisa. - Same przez to problemy, a nawet nie zaczęły się lekcje.
-Nie - odparł cicho brunet, patrząc się w podłogę. - Ta uczelnia jest dla ciebie ważna, a ja obiecałem ci pomóc, więc tak zrobię.
-Dziękuję - uśmiechnął się delikatnie.






I tym akcentem kończymy B)) Jak się podoba? ^^ owo Ja nadal się jarcam gejowską przejściówką XDDD
Eto, co by napisać... No, em niedługo kolejny rozdział? Do zobaczenia!
  • awatar Gość: Sarka... XD nie wiedziałam, że ty masz takie pomysły... pisz dalej! XD
  • awatar Gość: Uuuuu... Zaczynają się problemy. Jestem ciekawa dalszych losów. Inspiracji!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ryuu był bardzo szczęśliwy - w końcu jego miłość od pierwszego wejrzenia miała być razem z nim w pokoju. Dzień mijał powolnie, jednak warto było czekać. Wieczorem owy uczeń sprzątał swój pokój - wszystko musiało być idealne. Błyszczące okna, zaścielone piętrowe łóżko i schludne miejsce do nauki było wykończeniem ustroju pomieszczenia. Nagisa weszła do pokoju i położyła swój mały bagaż na podłodze.
-Dobry wieczór, nie przeszkadzam? - zapytała zawstydzona i stłoczona nowym miejscem i towarzystwem. Ręce miała położone za sobą, trzymając się nogawek od jej krótkich spodenek.
-Siemka, Nagisa! - odpowiedział swobodnie chłopak, chcąc ukryć swój stres - Jak ci się podoba szkoła? Oprowadzali was, no nie?
-Tak, szkoła jest naprawdę ładna - mówiła już pewniej, widząc, że współlokator jest do niej bardzo przyjaźnie nastawiony.
-Fajnie, że ci się podoba - Ryuu wstał z krzesła i podał jej pudło. - Trzymaj, w środku jest mundurek dla ciebie. Obejrzyj go, a potem możesz iść go przymierzyć.
-Dobrze - Nagisa wzięła karton i usiadła na dolnym łóżku, kładąc obok je obok siebie. Wyciągnęła z niego uroczą bluzeczkę, którą od razu się zachwyciła. Jej entuzjazm opadł natomiast, gdy zobaczyła spódniczkę. - Ryuu, to chyba pomyłka. Dali mi zły mundurek.
-Co? Za mały, za duży...? - chciał wiedzieć chłopiec.
-Przecież to jest spódnica...
-To źle? - zdziwił się i podszedł do łóżka.
-Hmm... - zaczęła ironicznie. - możliwe, że tu są jakieś dziwne tradycje, ale chłopcy spódnic nie noszą - zaśmiała się.

*załamka, buforacja myśli, mind fuck Ryuu*

-C-c-chłopcy... Ale ty... Czyli, że... - wydusił wreszcie z siebie Ryuu.
-O co ci chodzi? - rzekł lekko zdziwiony Nagisa.
-T-to... TO TY JESTEŚ CHŁOPAKIEM?!
-E? - nowy popatrzył na niego nic nie rozumiejąc. - Ty myślałeś, że ja jestem dziewczyną?! Co?! Dlaczego?!
-Etto... - Ryuu usiadł koło Nagisy.
-Przecież nie mam makijażu, dorodnych piersi, dziewczęcych ciuchów ani włosów... Nie no, nie rozumiem, jak można pomylić kogoś PŁEĆ?!
-No sory, ale nie gadaj, że tobie się nigdy nie zdarzyło - zaśmiał się.
-Czemu myślałeś, że jestem dziewczyną?
-Em... Jakby to powiedzieć... - zaczął tłumaczyć: - twoje włosy są dość długie jak na chłopca, a dziewczyny też noszą krótkie... Z resztą masz damskie imię.
-Co? - przerwał mu Nagisa. - To jakieś jaja?!
-P-przepraszam...
-Em... n-nie, nie jestem zły na ciebie, tylko w podstawówce zawsze byłem przez to wyśmiewany - schylił głowę. - i miałem nadzieję, że to przestanie mnie nękać chociaż tutaj.
-Ale ty wiesz, że... - zawiesił się Ryuu.
-Co? - Nagisa popatrzył na o rok starszego chłopaka, swoimi dużymi, zielonymi oczami.
-Bo to był kiedyś internat dla chłopaków, a stary dyro postanowił z tego zrobić szkołę uniwersalną, więc zaprosili dziewczyny, by się pozapisywały... Innymi słowy, przyjęli cię tu, bo myśleli, że jesteś... em, no dziewczyną...

*załamka, buforacja myśli, mind fuck Nagisy*

Nagisa schował swoją twarz w dłoniach i zaczął płakać. Co prawda - skoro Nagisa nie jest dziewczyną, to Ryuu nie może się w nim zakochać. Jednak widząc łkającą, byłą sympatię, chłopak zaczął mu współczuć. Chciał mu pomóc, chociaż było to nie możliwe. Miejsca dla chłopców były niedostępne, tylko dla dziewcząt. Wygląda na to, że nic się nie da zrobić. Niestety.

-Nagisa, dlaczego płaczesz? - Ryuu objął młodszego ramieniem. - Przecież wystarczy, że pójdziesz do innej szkoły.
-N-nie... - mówił załkany i znów w stronę Ryuu powędrowało szklane spojrzenie. - To nie takie proste...
-Dlaczego? - zdziwił się niedoszły współlokator chłopca.
-Moi rodzice mają zbyt duże wymagania, jeśli chodzi o naukę - mówił ciągle we łzach. - Chcą, żeby był najlepszy, ale ja nie potrafię sprostać ich oczekiwaniom. To jedyna, tak dobra uczelnia, do której się dostałem. Nie mogę stąd odejść! - chłopiec znów zalał się łzami.

Ryuu popatrzył na niego. Jego rodzice nie byli tak wymagający, więc on nie znał tego uczucia, lecz rozumiał wszystko, co mówił Nagisa. Ale... może jednak można mu pomóc? Tak, jest jeden sposób, ale... Jeśli to zrobią, to obaj mogą wylecieć ze szkoły... Nie. Trzeba zaryzykować! To dla niego bardzo ważne.

-Mam pomysł - powiedział cicho Ryuu.
-J-jaki? - Nagisa popatrzył na niego z nadzieją.
-Tylko, że jak nas przyłapią, to obaj możemy wylecieć.
-Proszę, powiedz!
-No, em... Możesz się przebrać za... no wiesz, dziewczynę...

*załamka, buforacja myśli, mind fuck Nagisy*

-Jak to? - zapytał rozczarowany "młody". Spodziewał się genialnego przebłysku, a tu...
-Nie ma innego wyjścia. Z resztą, Nagisę, dziewczynę, przyjęli już do te szkoły. Wystarczy, że będziesz chodzić w spódnicy, he he.
-Ale... co jeżeli ktoś się dowie?
-Nie dowie się - Ryuu zbliżył twarz do twarzy Nagisy i wyszeptał: - Ja ci w tym pomogę. To będzie... nasz sekret.

*Nawiązanie do tytułu: Our secret = ang. nasz sekret*






Tak bardzo długo nie było tego drugiego rozdziału :< Gomenne!
Ale czekałam na komentarze... doczekałam się trzech.
Kiedyś po prostu dawaliście z 10, a teraz muszę się prosić o 3 ;_;
W sumie... to dlatego tak długo nie było tego rozdziału ;c

Jeśli to czytacie, to koniecznie zostawcie komentarz, nawet negatywny
Bo żeby go napisać nie trzeba mieć konta ~!
A nie mam motywacji bez tego...
Kto wie, jak będzie dużo komentarzy to może znów będę pisać co 3-4 dni :'
Do zobaczenia~! <3
 

 
Edukacja Pasją - takie jest logo jednej z Japońskich szkół. Szkoła ta była niegdyś męskim internatem (tzn szkoła w której się ma swój pokój i mieszka się tam. Męskim - tylko dla chłopaków dop. aut), jednak rada pedagogiczna postanowiła to zmienić. Sporządzono w tej sprawie zebranie. Stawili się na nim wszyscy uczniowie.

-Wraz z nauczycielami postanowiliśmy zaprosić do naszej szkoły dziewczęta - mówił dyrektor internatu. - aby i one się tu uczyły. Skoro każdy z was ma swój pokój w pojedynkę, podzieli się nim z nową, losowo wybraną uczennicą.

-To bez sensu dawać dziewczynę i chłopaka do jednego pokoju - powiedział cicho Ryuu do swojego przyjaciela.
-Właśnie. Pewnie zaraz wszyscy będą się chcieli z nimi przedymać - odpowiedział Tadashi szeptem, jednak wrażliwe na dźwięki uszy dyrektora usłyszały rozmowę. Mężczyzna odpowiedział więc:
-Nie chcę do tego dopuścić, więc wychowawcy będą prowadzili jeszcze dokładniejsze dyżury. Jakieś pytania? - zapytał. - Nie? Więc możecie iść na dziedziniec poznać się z nowymi uczennicami.

Większość napalonych chłopców wybiegła szybko, jednak Ryuu z kolegą szli powoli. Przed szkołą była cała masa dziewczyn. Kiedy Tadashi je ujrzał, jego kobieciarska strona wzięła górę i zaczął flirtować z każdą po kolei. Ryuu nadal stał. Nie był kobieciarzem jak jego przyjaciel. Przy dziewczynach stawał się nieśmiały i zdezorientowany, więc nie był nigdy w poważnym związku. Nowe uczennice przytłaczały go, zatem postanowił zawołać przyjaciela i wrócić do szkoły.

Tadashi! - wołał do kumpla. - Tadashi! Zostaw już je i chodź!

Nie odpowiadał. Był zbyt zajęty podrywem. Ryuu poddał się i chciał wrócić sam, jednak gdy się odwrócił wpadła na niego jedna z dziewczyn.

-P-przepraszam bardzo! To przez moje zagapienie! - tłumaczyła się w pośpiechu.
-Nic się nie stało - odpowiedział. Widząc dziewczynę bardziej stłumioną płcią przeciwną niż on, zaczął nabierać pewności siebie. - Jak się nazywasz?
-Nagisa... - przedstawiła się.
-Ryuu, miło mi poznać - uśmiechnął się. - Będziesz tu chodzić do szkoły?
-Tak.. - oznajmiła nieśmiało.
-Fajnie. Chcesz może żebym cię oprowadził po szkole? - zaproponował.
-Przykro mi, ale zaraz będzie zebranie dla nowych uczniów. Muszę już iść. Może jutro?
-Chętnie. Do zobaczenia, Nagisa.

Gdy dziewczyna odeszła, do ucznia podbiegł Tadashi.

-Gdzieś ty był?! - zdenerwował się na kolegę Ryuu. - Wołam cię i wołam, a ty do lasek zarywasz!
-Ha ha, ty robisz tak samo! - zaśmiał się. - Już się nie boisz dziewczyn?
-No... chyba nie. Gdy zacząłem gadać z Nagisą poczułem, że po prostu muszę z nią być. Zdobędę ją, a ty mi w tym masz pomóc!
-Coś ty! Gadasz z dziewczyną mniej niż minutę i już ją chcesz mieć? Jest tu od groma fajnych dup. Znajdź sobie lepszą.
-Dlaczego to nie może być ona? - zdziwił się.
-No nie wiem, może dlatego że większość ma fajne miniówy? Nie wolałbyś, żeby dziewczyna miała spódniczkę zamiast spodni? Albo włosy. Im dłuższe tym lepsze, a ona nie ma nawet do ramion...
-Przynajmniej nie wygląda jak dziwka! - krzyknął zdenerwowany.
-No sory, ale taka prawda.
-Jak tobie w podstawówce się podobała gruba i pryszczata dziewczyna, to nie narzekałem, tylko pomogłem wam się umówić.
-Gościu, byłem dzieciakiem! Mając 16 lat powinieneś mieć ciut lepszy gust...
-Pomożesz mi czy nie?!
-Dobra, dobra, tylko żartowałem! - tłumaczył się Tadashi.
-Więc co możemy zrobić? - Zapytał Ryyu i zaczął się rozglądać, jakby szukając rozwiązania.
-Najpierw chodźmy do dyra i załatwmy ci ją w pokoju.

Chłopcy weszli do szkoły. Idąc do dyrektora zobaczyli na ścianie dużą, korkową tablicę. Było na niej napisane, z którym chłopakiem dziewczyny mają pokój. Do tablicy po kolei podchodziły nowe uczennice, wychodzące z sali, w której najwidoczniej miały spotkanie z wychowawcami. Wtedy do Ryuu zbliżyła się Nagisa.

-Osamu Ryuu to ty? - zapytała.
-Tak - powiedział zdziwiony o co jej chodzi.
-A więc będziemy razem w pokoju - uśmiechnęła się serdecznie. - Toru Nagisa, mam nadzieję, że się dogadamy.






Co o tym myślicie?? :33 Wiem, że musieliście na to czekać 2 tygodnie, ale mam nadzieję, że było warto ;u; To moje pierwsze opowiadanie z wymyślonymi postaciami - takie całe moje ^^

Piszcie w komentarzach, jak wam się podoba!! Żeby napisać komentarz nie trzeba mieć konta, a to one zachęcają mnie do pisania (nawet jak są negatywne) <3

Obserwujcie mój fanpage! www.facebook.com/NekoSebby ^^ Kliknijcie "Lubię to" i "Otrzymuj powiadomienia", a żaden rozdział wam nie umknie!

Kolejny rozdział będzie za ok. 5 dni, max tydzień~!
  • awatar Neko Sebby: Magdo, tak zachęciłaś mnie (tak samo oczywiście jak księżniczka) i postaram się niedługo napisać kolejne rozdziały c;
  • awatar Gość: Bardzo podobają mi się te opowiadania są historiami wyssanymi z palca w taki sposób ,że ma się przyjemność je czytać . Mam nadzieje że tym skromnym komentarzem zachęcę CIĘ do dalszego pisania takich dzieł :3
  • awatar Gość: Ciekawy pomysł, a przez to że są to postacie wymyślone i nie mogę przewidzieć dalszych wydarzeń jestem jeszcze bardziej ciekawa drugiego rozdziału. Inspiracji!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ciel, Edward i Angela wpatrywali się w Sebastiana. Po co przyszedł? O co mu chodzi? Mężczyzna zdyszany opierał się o framugę drzwi. Przez chwilę panowała cisza, którą przerwał Edward:

-Po coś tu przylazł? - zapytał, jednak zmęczony biegiem Hrabia nie odpowiedział.
-Hrabio... - powiedział smutno chłopiec. Chcąc dokończyć miał zamiar przeprosić, ale w ostatniej chwili mu się coś przypomniało. Przecież Hrabia opiekował się nim tylko dla pieniędzy na jego koncie, które on sam może wypłacić dopiero, gdy osiągnie pełnoletność. Za to jego opiekunowie mogą wypłacać pieniądze kiedy chcą. Wiedząc to, nie chciał wracać do starego opiekuna.

Ciel zacisnął zęby, a w jego oczach pojawiły się łzy. Nic nie mówił, bo po jąkającym się głosie wszyscy poznaliby, że on płacze. Hrabia by poznał. Po policzku zleciała mu łza. Widząc to Sebastian zaniepokoił się. Chciał jak najszybciej wyjaśnić to wszystko. Więc zaczął:

-Cielu...
-Dlaczego? - przerwał mu Ciel. Miał opuszczoną głowę i mówił cicho. Jednak po tym podniósł ją i załzawiony powtórzył, lecz krzycząc: - Dlaczego!?

Widząc, że zapowiada się na prywatną rozmowę, Małżeństwo zostało poproszone przez Williama o opuszczenie pokoju. Ciel i Sebastian zostali sam na sam. Dzieliło ich kilka gorzkich metrów.

-Co masz na myśli? - spytał Hrabia Michaelis.
-Dobrze wiesz! - wybuchnął chłopiec. - Nie chcesz mnie! Nigdy nie chciałeś! Chciałeś tylko pieniędzy!
-Zawsze cię chciałem! - mężczyzna zaniepokoił się widząc złość Ciela.
-Kłamca! Tylko pieniądze się liczyły!
-Jakie pieniądze?
-Te z mojego konta. Tylko ich chciałeś! Ja się nigdy nie liczyłem... - młodzieniec trochę ucichł.
-Nie chciałem tych pieniędzy - tłumaczył się Hrabia. - Ja naprawdę...
-Kłamiesz... - przerwał mu Ciel, ale spokojnie i łkając. - Dlaczego ciągle kłamiesz?!

Mężczyzna widząc załamanie chłopca wzruszył się. Tylko o co mu chodziło? Dlaczego nagle zaczął mieć go za kłamcę? Podszedł do Ciela. Klęknął i położył mu rękę na ramię.

-Cielu, dlaczego uciekłeś i nagle stałeś się zły?
-Hrabio... nie, Sebastian-san. Ja... ja... Nienawidzę cię!!!

Ciel skierował swój szybki krok ku drzwiom. Sebastian tego nie zauważył. Oczy mu się szeroko otworzyły, jednak nic nie widział. Tylko czarne tło, a potem jeszcze scenki z jego życia z chłopcem. Wszystkie wspomnienia. Całą radość, którą wprowadziła do domu sierota. Hrabia złapał się za pierś, pod którą biło złamane serce. W głowie przelatywały mu wciąż słowa Ciela: "Nienawidzę cię!!!".

Wtedy usłyszał dźwięk ruszającej się klamki do drzwi. To Ciel wychodził. Sebastian nie mógł na to pozwolić. Nawet nie wiedział, dlaczego chłopiec się gniewa. Musieli to sobie wyjaśnić. Podbiegł do drzwi i zatrzasnął je przed Cielem, zanim on wyszedł.

-Co robisz?! - krzyknął chłopak.
-Mógłbym cię spytać o to samo - oznajmił Hrabia.
-Wypuść mnie! Od dziś nie mamy ze sobą nic wspólnego! - zawołał. Te słowa poharatały dodatkowo złamane serce Sebastiana.
-Dlaczego? Proszę, wytłumacz mi, dlaczego się tak zachowujesz - poprosił zmęczony Hrabia. Przeżył dziś już za dużo.
-Nie muszę ci nic tłumaczyć.
-Dobra, no to tak: Powiesz mi, co się dzieje, to cię wypuszczę - mówił nadal trzymając drzwi.

Ciel skierował spojrzenie na twarz Sebastiana i zsunął się po ścianie do pozycji siedzącej. Hrabia klęknął obok.

-Więc... - zaczął Ciel. - Gdy szedłem z panem Williamem do sierocińca, opowiedział mi o moich rodzicach i koncie - mówił łzawiąc. - oraz, że to właśnie z powodu pieniędzy chcą mnie ludzie kupić... zupełnie jak rzecz.
-Ale dlaczego tu przyszedłeś? - zapytał Sebastian.
-Nie mogłeś spłacić długu pieniężnie. Mogłeś za to mnie oddać do sprzedaży. Jednak z litości nie chciałeś mnie stracić, to znaczy, tak myślałem. Potem się dowiedziałem, że chodzi o pieniądze... Wtedy czułem się winny tego długu, ale nie udawało mi się zebrać pieniędzy. Więc postanowiłem się oddać...
-Nie trzymałem cię dla pieniędzy - mówił mężczyzna. Zasmuciło go, że Ciel tak o nim myślał.
-To dlaczego? - Ciel chciał to wykrzyczeć i zdenerwować się, jednak nie miał już siły na nic innego jak łkanie. - Jakie może być inne wytłumaczenie?
-No więc... - Sebastian nie mógł powiedzieć prawdy. Przecież była ona taka, że kocha Ciela. Unikał odpowiedzi na to pytanie, usprawiedliwiając się. - Nie trzymałem cię dla pieniędzy. Nie mógł bym. Gdyby chodziło mi o to, to spłaciłbym nimi dług.
-W sumie prawda... - wymamrotał. - A jak sobie poradzisz bez nich? Jak spłacisz zaległości?
-Już to zrobiłem.
-J-jak?! - zaskoczył się Ciel.
-No więc... sprzedałem tą pozłacaną figurkę.
-C-co?! To była twoja pamiątka rodzinna!
-Wiem, ale ważniejsze od niej było dla mnie to, byśmy mogli znowu normalnie żyć i się nie martwić.
-My oboje... - pomyślał na głos chłopiec.
-Dobrze - Sebastian wstał i złapał klamkę. - Wytłumaczyłeś, więc zgodnie z umową możesz iść i robić co chcesz - starał się brzmieć normalnie, jednak smutek wziął górę.
-Nie chcę... - w oczach Ciela znów zagościły łzy. - Nie chcę tam iść!
-N-nie chcesz? - zdziwił się Hrabia.
-Nie! - zaczął płakać. - P-przepraszam, że uciekłem! I że źle o tobie mówiłem!
-Nie płacz - Sebastian znów klęknął koło chłopca. - Wybaczam ci, już jest dobrze tylko... Nie możesz do mnie wrócić... To tylko sprawiło by problemy... - odwrócił wzrok od Ciela. Nie mówił tego chamsko. W jego głosie było słychać smutek.
-Sprawiłbym... problemy?
-Nie o to chodzi! Tylko o to... że ja bym ... czuł się niezręcznie. Z resztą czułem się tak od kiedy u mnie zamieszkałeś.
-D-dlaczego?
-Bo ja... ja cię... kocham.. - powiedział cicho Sebastian.
-Kochasz? - zapytał zdziwiony.
-Przepraszam. Ja już pójdę.

Sebastian wstał i wystawił rękę ku drzwiom. Chciał już wyjść, jednak w tym czasie Ciel złapał go za drugą dłoń. Hrabia popatrzył się no niego, nie wiedząc o co mu chodzi. Wtedy chłopiec powiedział:

-Zostań.
-Nie mogę. Nie możesz do mnie wrócić, bo tylko cierpielibyśmy obaj - schylił głowę.
-K-kocham... cię... - wyszeptał. - Naprawdę kocham! - dodał z łzami w oczach. - Więc proszę, weź mnie znowu!

Sebastian uśmiechnął się. Odwrócił się w stronę chłopca i powiedział: ''Dobrze".

Razem wrócili do posiadłości. Nie musieli się już martwić długiem. Edwardem i Angelą też nie. Nie chcieli stracić "łatwej forsy", ale William ich opamiętał. Sebastian i Ciel usiedli na kanapie.

-A więc Hrabio.. - powiedział nieśmiało Ciel.
-Sebastianie - poprawił go. - Nie musisz mi mówić oficjalnie - zaśmiał się.
-Tak.. Sebastianie, co teraz będzie?
-Zobaczymy.

Kiedy to powiedział, zbliżył się do niego i pocałował go namiętnie w usta. "Już nikt i nic nas nie rozdzieli - pomyślał Sebastian. - Bo nasza miłość przezwycięży wszystko."




To już koniec naszej przygody z zamianą ról :3 Teraz wam pozostawiam napisanie komentarzy. Nie trzeba mieć konta, żeby komentować, a to komentarze mnie motywują do dalszego pisania ^^ Piszcie jak wam się podobało i z kim chcecie kolejne opowiadanie!

I oczywiście zapraszam na mój fanpage:
www.facebook.com/NekoSebby

Jeśli klikniecie "Lubię to" i "Otrzymuj powiadomienia" to żaden rozdział wam nie umknie!

Do zobaczenia w kolejnym opowiadaniu! ~~Neko Sebby
  • awatar Neko Sebby: Tajgi,napiszę ci jak będę mieć czas, a dodam na bloga, jak skończę Our Secret ;u; XD
  • awatar Gość: Kiedy napiszesz w końcu Taiga x Sebby ;/// Ja tu czekaam XDD Jak nie napiszesz to cie pocisne na priwie uwu
  • awatar Gość: co jeszcze ciekawego wymyslisz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
William prowadził Ciela do domu dziecka. Mężczyzna próbował załatwić to jak najszybciej. Chłopcu jednak droga dłużyła się coraz bardziej.

-Co będzie jak już dojdziemy? - spytał młody, żeby słowami zapełnić panującą, niezręczną ciszę. - Zostanę tam, aż mnie ktoś zechce?
-Nie - odpowiedział nie patrząc się na sierotę i idąc dalej. - Na szczęście jest już małżeństwo, które na ciebie stać.
-Stać... Czyli, że jestem do kupienia? Nie do adopcji? - zdziwił się, ale dorosły nie odpowiedział. Nie musiał.

Szli dalej. Nagle Ciel zaczął się nad czymś zastanawiać. Skoro William-san powiedział, że "wreszcie znalazł się ktoś, kogo na niego stać", to znaczy, że nie każdego byłoby na niego stać. Czyli, że jest taki drogi? No przecież musiał. Miał pokryć cały dług Hrabiego Michaelisa. Ale... dlaczego jest tak dużo warty?

-J-ja - zaczął z jękiem niepewności. - jestem bardzo dużo warty... Dlaczego?
-Jesteś - odpowiedział komornik i zatrzymał się. Widocznie zapowiadało się dłuższe wyjaśnienie. - Twoi rodzice, państwo Phantomhive, byli bardzo zamożni. Mniej więcej tak bardzo jak twój Hrabia. Zginęli w pożarze swojej posiadłości. Zanim to się stało, spisali testament i zatwierdzili go w prawie. Napisali w nim, że cały spadek pieniężny zostawiają właśnie tobie. Pieniądze są w banku w centrum Londynu i zostaną ci wypłacone, gdy osiągniesz osiemnaście lat. Póki jesteś niepełnoletni, o finansach z twojego konta decydują twoi prawni opiekunowie.
-Rozumiem. Czyli, że oni nie chcą mnie, żeby mi dać dom, tylko dlatego, że wiedzą, że koszty im się zwrócą z hakiem... Tak?

William znów nie odpowiedział. Oznaczało to słuszność wypowiedzi dziecka. Przez chwilę w głowie chłopca kołatała się myśl o tym, że będzie żył z 'rodzicami', którzy go nie chcą. Jednak potem doszedł do jeszcze gorszego wniosku, przez który się prawie załamał w miejscu, a oczy mu zaszły łzami. Modlił się w duchu, żeby to nie była prawda, choć w sercu czuł, że sam siebie oszukuje. Chodziło konkretnie o to, że Hrabia Michaelis mógł go dotychczas mieć pod opieką, właśnie tylko dla tych pieniędzy. Mały, dawny sługa Sebastiana przełknął ślinę i próbując nie dać po sobie tego poznać poszedł dalej z mężczyzną.

Droga toczyła się jeszcze dłużej i boleśniej, ale w końcu doszli. William-san został w pokoju adopcji i wraz z właścicielem sierocińca czekał na umówione małżeństwo, a Ciel poszedł do pokoju sierot. Wszystkie patrzyły na niego pogardliwie. Rozchodziły się szepty: "To ten rozpuszczony syn bogaczy. Jest bogaty i ma za co żyć, a my nie! Przychodzi se tu i adoptują go, a nie nas. My bardziej potrzebujemy domu!". Chłopiec siedział cicho. To nie była jego wina, że miał bogatych rodziców! Ale co on mógł? Nic. Tylko czekał. Zdenerwowane dzieci opuściły pomieszczenie i poszły do innego pokoju. Chwilę potem do Ciela przyszedł William-san.

-Przyszli twoi nowi opiekunowie - oznajmił. - Macie chwilę czasu dla siebie, a później pójdziemy podpisać papiery.

Mężczyzna wyszedł, a u drzwi pojawiło się małżeństwo. Tylko, że... Ciel ich już znał! To byli...

-Hrabia Edward i Angela-san? - wykrzyczał chłopiec.

Tak, to właśnie oni chcieli go kupić. Okazało się, że są małżeństwem.

-To ten dzieciak?! - zdziwiła się kobieta, a jej małżonek powiedział:
-To ten, co poszczuł mnie facetem i uciekł?! Chwila, kochana, znasz go?
-Tak, to on wygrał konkurs curry.
-Ha ha, widocznie mały lubi się puszczać! - parsknął.
-N-nie pójdę z wami - zaprotestował cichutko Ciel.
-Jak to? To już przecież ustalone - droczył się z nim hrabia.

Gdy chłopiec to usłyszał, chciał się postawić tym razem stanowczo. Jednak przypomniało mu się coś.

"Nie mogę zrezygnować - myślał. - bo muszę spłacić w ten sposób dług Hrabiego. Ale... czemu mam to dla niego robić, skoro on opiekował się mną tylko dla pieniędzy na moim koncie? Z drugiej strony, jak zrezygnuję, to do niego wrócę, a nie chcę tego. Już nie."

Wtedy przyszedł pan Wiliam T. Spears.

-Możemy już iść? - zapytał kandydatów na opiekunów dziecka.
-Jeśli młody raczy się ruszyć - zażartowała Angela.
-Możemy iść - zamruczał pod nosem chłopak.
-Dobrze - powiedział William. - A więc...
-Nie! - krzyknął Sebastian.

Wszyscy się na niego popatrzyli. Stał u drzwi do pokoju i dyszał schylony. Było widać, że biegł tu długo i pośpiesznie. Wyglądał, jakby miał zaraz upaść ze zmęczenia, ale trzymała go ważna sprawa z jaką się tu zjawił.

-Nie! - wykrzyczał jeszcze głośniej.





Koniec XD zdecydowałam, że będzie 10 rozdziałów ;w;
Dobra, nie zanudzam i piszę od razu: xd

*Obserwujcie mój fanpage!
("Like" i "Otrzymuj powiadomienia" i żaden rozdział wam nie umknie!)

*Komentujcie!
(Nie trzeba mieć do tego konta, a to motywuje jak nie wiem!)

*Kolejny rozdział za 3-5 dni! Finał ;3
  • awatar Abstrakcyjny blog: Bardzo fajne! Po za tym zapraszam do mnie ;)
  • awatar Gość: Czytam wszystkie twoje opowiadania i musze stwierdzić że są świetne! Tylko tak dalej! Czekam na ostatni rozdział Boku no Ciel.
  • awatar Gość: Kocham to...A nie może być 30 rozdziałów? To ciekawe...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Hrabio, przepraszam...

Popołudniem następnego dnia mały sługa Ciel zatrzymał się przed Sebastianem podając mu herbatę. Położył ją na stoliku, przy którym Hrabia siedział na fotelu.

-Przepraszasz za co? - zdziwił się mężczyzna.
-Za to wszystko. Za to, że musiałeś się o mnie martwić i złościć, gdy byłem u hrabiego Edwarda i u Aloisa... I jak wczoraj wziąłem udział w konkursie dla pełnoletnich, chociaż nie mam osiemnastu lat i musiała u nas być pani Angela. Byłeś zły - oczy chłopca zaszły łzami, a jego głos zaczął drgać. - A ja tylko chciałem ci pomóc, bo nie miałeś jak spłacić długu... E-edward-san proponował mi zapłatę, a na k-konkursie curry mogłem wygrać nagrodę pieniężną.

Hrabia Michaelis wstał z fotela i klęknął przy chłopcu i otarł mu łzy.

-Nie jestem zły - uśmiechnął się.
-A co teraz będzie z długiem? - spytał ze smutkiem w oczach.

Sebastian chciał mu to wyjaśnić, lecz nie zdążył, ponieważ zadzwonił jego służbowy telefon. Po rozmowie spowrotem podszedł do Ciela, jednak powiedział tylko, że musi koniecznie wyjść na rozmowę prawniczą i porozmawiają po jego powrocie. Hrabia wyszedł i mały sługa zrobił to samo. Poszedł na spacer do parku.

-Zostało bardzo mało czasu do końca terminu spłacenia zaległego długu - myślał siedząc na ławce. - a ja nic nie pomogłem... Hrabia wybrał oddanie pieniędzy zamiast oddania mnie, więc obiecałem sobie, że pomogę. Próbowałem, ale nie udało mi się zebrać ani grosza... Więc co ja mogę zrobić? Ja... ja... j-już wiem! - wstał i pobiegł.

Przyszedł pod drzwi pewnego budynku i zapukał.
-Dzień dobry - przywitał go mężczyzna, który wtedy przyszedł powiadomić Hrabiego o przymusie spłaty.
-W-witam... - zająkał się. - Mam pewną sprawę.
-Zapraszam do środka.

Weszli. William, bo tak miał na imię komornik, zasiadł za biurkiem z komputerem i stertą papierów, a Ciel na przeciwko na fotelu.

-Więc - zaczął mężczyzna. - w czym rzecz?
-B-bo to ja jestem podopiecznym Hrabiego Sebastiana Michaelisa...
-Ah tak - wyciągnął z szuflady w biurku jakiś dokument. - Sierota Ciel Phantomhive, przygarnięty przez Hrabiego.
-T-tak - chłopiec wymusił uśmiech na swojej zdezorientowanej twarzy. - Ostatnio mówił pan, że Hrabia może albo zapłacić, albo oddać mnie. I p-przyszedłem tu, żeby umożyć dług i... o-oddać się.
-Czy tą decyzję podjął Hrabia Michaelis?
-O-oczywiście - skłamał, żeby przyjął ofertę.
-To dlaczego się tu nie stawił? - dopytywał się William.
-Bo... - przerwał myśląc co by powiedzieć. - poszedł na spotkanie prokuratorskie, czy jak to tam...
-No dobrze. Musiałby podpisać kilka papierów, ale zrobi to jutro. Teraz chodź ze mną.
-A gdzie ja teraz będę mieszkać? - zapytał cicho chłopiec.
-W domu dziecka.
-A-aha - wymusił na swojej smutnej twarzy uśmiech i poszedł za mężczyzną.

W tym samym czasie Sebastian skończył spotkanie. Wracając do posiadłości odebrał dzwoniący telefon. Wysłuchał wiadomości i w odpowiedzi wykrzyknął:

-Co Ciel zrobił!?




Mam nadzieję, że czytając ten rozdział, nie możecie się doczekać następnego - ostatniego. Dowiecie się w nim, czy Sebastian poradzi sobie z długiem, czy może nie zdoła uratować Ciela. Zobaczycie też, jak się potoczą miłosne sprawy Hrabiego.

*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby)
Klikając "Lubię to" i "Otrzymuj powiadomienia" będziecie na bieżąco z nowymi rozdziałami.

*Koniecznie zostawcie komentarz!
By go napisać nie trzeba mieć konta! Piszcie jak wam się podoba ten rozdział, nowe profilowe i nowy wystrój fanpage'a!

*Kolejny rozdział za 3-5 dni!
  • awatar Neko Sebby: @gość: Pewnie 9, może 10. Ale po tym będą jeszcze inne fanfici :3 Po tym napiszę o Sasuke ^^
  • awatar Gość: No chyba cie pobiegło , że to tylko 9 rozdziałów ?!
  • awatar Abstrakcyjny blog: świetne, chyba muszę poczytać poprzednie rozdziały. Po za tym bardzo podoba mi się twój blog i go obserwuję. Ja też piszę o podobnej tematyce, więc jak chcesz możesz zajrzeć ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy Sebastian i Ciel już spali, Angela weszła po schodach na górę w stronę pokoju chłopca. Hrabia kazał jej zostać na dole i spać na kanapie, ale nie mogła. Jakby jej pracodawca się dowiedział, że nie zadowoliła w łóżku zwycięzcy konkursu curry - Ciela, to zwolniłby ją. A przecież ona utrzymywała się tylko z prostytucji. Otworzyła delikatnie drzwi do pokoju małego sługi i weszła doń na palcach. Obudziła go, lekko trącając ręką o jego ramię. Chłopiec przetarł oczy.

-Pani Angela? - wyszeptał zdziwiony. - Po co pani przyszła? - dodał nie wiedząc czym jest prostytucja i po co w ogóle Angela musiała u nich spać.
-Muszę wykonać moją pracę, która będzie równocześnie zabawą - powiedziała chcąc wyjaśnić to i zachęcić chłopca.
-Z-zabawą? - Ciel przypomniał sobie, że ostatnie dwie "zabawy" w łóżku okazały się czymś złym. Hrabiemu to się nie podobało, więc nie może tego zrobić.
-Tak, to będzie taka zabawa - mówiła kobieta. Chciała zachęcanie mieć za sobą i zacząć już to co powinna.
-Ale ja się nie mogę tak bawić. Hrabia tego nie lubi.

Angela pomyślała, że Sebastian i Ciel są parą. Bo przecież skoro mały sługa od razu wiedział o jaką zabawę chodziło to musiał to już robić. A skoro Hrabia mu zabrania tego z nikim robić to pewnie dlatego, że jest zazdrosny. Nie wiedziała o przygodzie z Edwardem i Aloisem. Gdy rozmyślała o tym, do pokoju wszedł Sebastian.

-Co tu robisz? - zapytał surowo Angelę, chociaż znał odpowiedź na to pytanie. Prostytutka odwróciła się i ujrzała Hrabiego. Wiedziała, że ten ją zaraz wygoni, więc postanowiła zrobić to co miała szybko.

Kobieta weszła szybko na łóżko w którym leżał zdziwiony tym wszystkim chłopiec. Jednym ruchem odpięła mu koszulę. Zdawało się, że z takim popędem zdąży wykonać robotę, ale Sebastian popędzany miłością do Ciela jak zawsze zdążył z ochroną jego dziewictwa. Podbiegł tam i odepchnął Angelę. Chłopak przyglądał się temu jakby chciał spytać: "Co się dzieje?". Odepchnięta wstała, ale odpuściła sobie już. Hrabia dostrzegł poddaną kobiety i zapiął Cielowi koszulę.

-Angelo, jak już jesteśmy zmuszeni cię przenocować - mówił mężczyzna. - to zostań na dole i nie przeszkadzaj! - Kobieta nie odpowiedziała. - Cielu, dobranoc. Zapomnij o tym zdarzeniu. To nic ważnego.
-Dobrze - odpowiedział cicho.

Hrabia wyszedł a zaraz za nim Angela. Sebastian wszedł do swojego pokoju obok, a ta spojrzała za nim.

"Władczy ten facet - myślała stojąc. - A jakby tak... wziąć się za niego?

Kobieta uznała swój pomysł za dobry. Może mężczyzna jednak nie jest gejem, a nie chciał by to robiła z Cielem, bo to o nią był zazdrosny? Weszła tym razem po cichu do pokoju Hrabiego. On nie spał, popatrzył się w jej stronę, ale nie wygonił jej od razu, bo chciał poznać jej zamiary. Angela sądziła, że nie wygania jej, bo chce "tego". Podeszła.

-Stało się coś? - zapytał surowo.
-Nie, ale może się stać - flirtowała dziewczyna. Podwinęła do góry swoją za krótką już spódniczkę i złapała się za dekolt. Sebastian wyczuł zaciąganie do łóżka.
-Proszę stąd wyjść - wstał, a Angela podeszła do niego, złapała za barki i lekko popchnęła tak, że mężczyzna upadł plecami na łóżko, a ona brzuchem na niego. - Co pani robi?!
-To czego chcesz, ale się wstydzisz~!
-Przestań natychmiast!

Kobieta nie posłuchała. Próbowała mu zdjąć górną część piżamy. Sebastian złapał ją pomiędzy piersią a szyją. Dziewczyna wzięła to za odwzajemnienie flirtu, mówiąc: "No proszę, wiedziałam, że się skusisz", lecz Hrabia tym chwytem odepchnął ją na podłogę.

-W tej chwili opuść moją posiadłość - zwrócił się do niej gniewnie.
-Ale w mojej pracy są wymagania, że... - podniosła się i chciała wytłumaczyć. Nadal liczyła na miłość mężczyzny.
-Żadne wymagania tylko tanie dziwki narzucające się na siłę! - wybuchnął Sebastian, zapominając nawet o tym, że może krzyknięciem zbudzić Ciela. - Wynoś się stąd! - Angela wyszła.



Dam dam dam! Jak się podobało? c:
Przypominam, że żeby pisać komentarze nie trzeba mieć konta, a motywują jak nie wiem co! ;u;

Ogólnie myślę, żeby po *Boku no Ciel* napisać jakiś pairing z Naruto.
Co wy na to? Chcecie?? cc:

*Koniecznie zostawcie komentarz!
*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby )
*Kolejny rozdział za 3-5 dni!
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 6

Po tym jak Ciel zapisał się na konkurs curry, rozejrzał się. W centrum parku była duża scena, a na niej - pięć stolików ze składnikami. Obok znajdował się inny stolik. Mieli w nim zasiąść jurorzy. Ludzie już się schodzili, żeby oglądać gotujących zawodników, bo mały sługa zapisał się w ostatniej chwili. Na scenę już wchodzili uczestnicy, więc chłopiec też tam podbiegł. Nagle podszedł pewien mężczyzna z mikrofonem i zapowiedział początek konkursu.

-Panie i panowie - mówił. - Jak się bawicie na Festiwalu Curry? Dobrze? - zapytał, a tłum klaskał, co oznaczało dobrą zabawę. - Teraz nasi zawodnicy zmierzą się ze sobą. Mają 30 minut na zrobienie najlepszego curry! Tak więc... Start!

Cielowi szło bardzo dobrze, mimo że reszta zawodników była w większości dorosłymi kucharzami. Chłopiec jednak miał duże szanse, służył bowiem i gotował dla dość wymagającego Hrabiego Michaelisa.

-Czas stop! - Oznajmił po 30 minutach mężczyzna, który przedtem ich zapowiadał. - Teraz każdy z tu zebranych ma szansę spróbować curry uczestników, a jury ogłoszą swój wynik.

Jurorzy dyskutowali ze sobą przez chwilę, po spróbowaniu każdej z potraw. Po tym jedna jurorka wstała i powiadomiła nas o wyniku:

-Tak więc, wszyscy spisali się na medal, jednak tylko trójka może zdobyć nagrodę. Może zacznę od dwójki, która niestety dostała najniższy wynik. Są nimi numer 1. i numer 3.

Ciel odetchnął z ulgą. Miał numer 4., czyli że nagrodę miał już zagwarantowaną. Był szczęśliwy, że wspomoże Hrabiego nagrodą pieniężną. Jurorka kontynuowała:

-Teraz zaczniemy od końca. Trzecie miejsce i średniej wielkości nagrodę pieniężną zdobywa numer 5.! Drugie miejsce i najwyższą nagrodę pieniężną otrzymuje numer 2.! Wszystkim gratulujemy, ale szczególnie numerowi 4., który zdobywa pierwsze miejsce i tajemniczą nagrodę niespodziankę!

Mały sługa najpierw słusznie się uradował - miał w końcu pierwsze miejsce! Jednak z drugiej strony, przy drugim miejscu powiedzieli, że będzie najwyższa nagroda pieniężna, co oznacza, że pierwsze miejsce, czyli on, nie dostanie pieniędzy tylko coś innego... Ale on przecież brał w tym udział, żeby wygrać pieniądze i spłacić dług Hrabiego! No dobrze, nie ma co się bulwersować. Może to nie będzie nagroda pieniężna, ale jakieś dużo warte coś?

-Tajemniczą nagrodą jest... - otworzyła kopertę i przeczytała napis na liściku w niej. - Światowej sławy prostytutka na jedną noc!
-P-prosta... co? - chłopiec pierwsze słyszał.

Jurorka ogłaszająca nagrodę popatrzyła się na Ciela. Ten mały chłopiec miał dostać na noc prostytutkę?! Tak nie można... Przecież konkurs jest od osiemnastu lat. Jednak po tym jak mały sługa powiedział, że służy Hrabiemu Michaelisowi, inny juror wpuścił go. Nikt by się po prostu nie spodziewał, że chłopczyk wygra z gotującymi zawodowo mężczyznami... Ale musiał przyjąć nagrodę, nie było innej opcji.

Po zejściu wszystkich ze sceny, Ciel podszedł do jurorki.

-Proszę pani, co ja tak właściwie wygrałem? - chciał wiedzieć.
-Em.. Tak jakby.. - wahała się. - Taką ładną panią...
-A czemu na noc? Wtedy większość miejsc jest zamknięta, a ja śpię. Czemu nie na cały dzień? - spytał, nie wiedząc o co chodzi z prostytucją.
-Tak po prostu jest... Dziewczyna zaraz przyjdzie.

Chłopiec poszedł usiąść na ławce, żeby poczekać na nagrodę. Nie rozumiał tego za bardzo, ale może Hrabia się z niej ucieszy? On się zna na rzeczy i wie co się z tym robi. Wtedy Sebastian wracał tamtędy z konferencji.

-Cielu - zaczął Sebastian. - co ty tu robisz?
-Byłem na konkursie curry. Wygrałem!
-Gratuluję - usiadł koło chłopca i uśmiechnął się. - Wygrałeś coś?
-Tak. Za drugie i trzecie miejsce były nagrody pieniężne, a za pierwsze, moje, miejsce - nagroda niespodzianka. Liczyłem, że to będzie czek, bo chciałem ci pomóc z długiem, żebyś nie oddawał pamiątki... - schylił głowę.
-Doceniam to, że chciałeś mi pomóc. Naprawdę mnie to cieszy - objął Ciela. - A co ty wygrałeś?
-Jakąś panią.
-P-panią? - zawahał się Sebastian. Wiedział, że chłopiec ma wrodzony dar do wpadania w tarapaty... szczególnie z ludźmi, którzy chcą go zaciągnąć do łóżka!
-No tak, przypomniało mi się. To jakaś prostytutka - uśmiechnął się. - Hrabio, wiesz może po co ona jest?
-P-po co? - powtórzył. - Nie, ale nie możemy jej wziąć! - starał się nie musieć tłumaczyć chłopcu kim tak na prawdę jest nagroda...
-Ale jurorka mówiła, że nie ma innej opcji.
-Trudno, chodźmy zanim ona przyjdzie! - wziął go za rękę i już chciał iść, gdy zaczepiła go jakaś blond włosa kobieta. Miała rajstopy i czarne, długie szpilki, a jej ubiór był wyzywający. Za duży dekolt, a za krótka spódniczka i goły pępek.

-Przepraszam, to ty wygrałeś konkurs? - zapytała Sebastiana. - Wyglądasz na dobrego w tych sprawach.
-Nie, ja nic nie wygrałem - spławiał ją. - Jak chcesz to sprawdź sobie spis zawodników, mnie tam nie ma. A teraz do widzenia.
-Ale ja wygrałem - wtrącił się Ciel, nie wiedząc o tym, że Hrabia nie chce tej nagrody.
-Ty? - zdziwiła się.
-Tak. Jesteś moją nagrodą? - ucieszył się. Miał nadzieję, że ta nagroda uszczęśliwi Sebastiana. Jednak nie wiedział co robią prostytutki...
-Jestem, ale.. Ech, nie ważne. Wygrany to wygrany.
-Niestety - próbował to jakoś odkręcić Sebstian. - Nie jesteśmy zainteresowani panią jako nagrodą.
-Zasady to zasady, a jak trzeba to trzeba - mówiła. - Też nie spodziewałam się małego chłopca, ale nikt mu nie kazał startować w konkursie od osiemnastu lat... Więc teraz muszę pójść z wami na całą noc i robić co będziecie chcieli.
-A poczytasz mi coś? - zrobił sobie nadzieję Ciel.
-Nie od tego jestem.
-A od czego?
-To nieistotne! - przerwał Sebastian, a kobieta zrozumiała, że Hrabia nie chce, by młody się dowiedział niepotrzebnej rzeczy...
-Więc tak się sprawy mają - zaśmiała się. - Nazywam się Angela i jak z wami nie spędzę nocy to mi się dostanie od szefa. A ty - zwróciła się do Hrabiego. - nie chcesz, żeby się młody dowiedział niepotrzebnych rzeczy.
-A jakich? - chciał wiedzieć Ciel, jednak nikt mu nie odpowiedział, więc sobie odpuścił, myśląc, że chodzi o politykę.
-Dobrze, nazywam się Sebastian, a chłopiec to Ciel.
-Wiedziałam, że się dogadamy.

We trójkę wrócili do posiadłości.

-Angelo - zwrócił się do niej Sebastian, gdy już weszli do środka. - Skoro masz robić w nocy to co chcemy, to jest tylko jedna rzecz.
-Jaka? - spytała.
-Zostajesz tu, śpisz na kanapie i nie wchodzisz do naszych pokoi na piętrze.
-To już trzy rzeczy - droczyła się, jednak mężczyzna nie reagował.

Wieczorem chłopiec już był w łóżku, a Sebastian idąc do swojego - posłał Angeli rażące spojrzenie.

-W sumie - myślała sobie kobieta. - mam robić to co chce Ciel, a nie ten zrzęda. Akurat mam na coś ochotę, ale z małym chłopcem? Cóż, to będzie miła odmiana...



I jak? ^^ Mam nadzieję, że się wam podoba.
Następny rozdział będzie za 4-5 dni. Zwykle były co 3-5, ale za 3 dni mam testy ;_; I muszę się uczyć.

*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby )
*Koniecznie komentujcie! Nie potrzeba do tego konta, a to bardzo motywuje!!!
*Widzimy się za 4-5 dni! :>
  • awatar Re:pray: Świetne! *-* Poza tym masz śliczny wygląd blooga! :3 *.*
  • awatar Asumi10: Brzmi interesująco. :)
  • awatar Gość: Czekam na kolejną ciekawą część :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 5

Rankiem Ciel wyszedł z pokoju na piętrze ze sklejonymi jeszcze oczami. Zaspany niemal się sturlał ze schodów. Chętnie by jeszcze pospał, ale musiał zrobić Hrabiemu śniadanie. Idąc do kuchni, zobaczył w niej Hrabiego Michaelisa. Mały sługa zdziwił się, ponieważ zwykle Sebastian wstaje o siódmej, a nie o piątej. Hrabia rozmawiał przez telefon i trzymał w ręku pewien przedmiot. Chłopiec postanowił posłuchać rozmowy.

-Tak, stan idealny - mówił Hrabia. - Więc ile mogłoby to być warte? Dobrze, dziękuję za pomoc. Do usłyszenia - rozłączył się i zobaczył małego sługę.

-O, dzień dobry Ciel.
-Dzień dobry... Hrabio, sprzedajesz coś? - spytał nieśmiało Ciel.
-Widzisz to? - Sebastian pokazał mu ów przedmiot, który okazał się figurką.

Figurka była pozłacana i miała kształt fortepianu, stojącego na również pozłacanej podstawie w kształcie serca. Gdzie nie gdzie znajdowały się małe, ale ładnie rozłożone rubiny i szmaragdy. Ozdoba wyglądała na bardzo drogą.

-To jest moja pamiątka rodzinna przekazywana z pokolenia na pokolenie.
-I chcesz ją sprzedać? - zdziwił się chłopiec.
-Muszę - westchnął Hrabia. - Nie mam jak inaczej spłacić zaległy dług, ponieważ moje fabryki zostały wstrzymane.
-N-nie możesz sprzedać pamiątki rodzinnej! - zbuntował się.
-Niestety bez fabryk nie uzbieram tak wielkiej sumy pieniędzy - tłumaczył.

Po południu Sebastian był na konferencji, więc Ciel został sam w posiadłości aż do wieczora. Nie mając nic do roboty poszedł do parku.

-Hrabia nie może sprzedać tak cennej dla niego pamiątki rodzinnej - mówił do siebie chłopiec, idąc przez park z opuszczoną, zamyśloną głową. - Muszę mu jakoś pomóc... Tylko nie wiem jak. Co ja mam zrobić? Normalny hrabia już na początku by skorzystał z opcji oddania mnie i umorzenia długu, ale dlaczego nie zrobił tego Hrabia Michelis? Tego nie wiem. Wiem tyle, że muszę mu się odwdzięczyć pomocą. Ale jak?! Co ja mogę...

Wtedy wpadł na drzewo. Gdy się otrzepał, zobaczył wiszące na nim ogłoszenie. Pisało na nim, że dziś odbywa się Festiwal Curry. Jedną z atrakcji miał być konkurs kulinarny.

-Curry... To jest to! Zgłoszę się i zrobię ulubione curry Hrabiego! - myślał Ciel. - Będzie nagroda za trzy pierwsze miejsca, nagroda pieniężna i niespodzianka, która pewnie będzie jeszcze większą sumą pieniężną! Może wyciągnę Hrabię z długu.

Mały sługa pobiegł do mężczyzny, który ma zasiąść w jury.

-Dzień dobry! Chcę się zapisać do konkursu w Festiwalu Curry.
-Przepraszam, ale nie jesteś pełnoletni - powiedział mężczyzna.
-Nie jestem, ale służę Hrabiemu Sebastianowi Michaelisowi. Nazywam się Ciel Phantomhive.
-Ach tak, tak! Już zapisuję!
-Dziękuję bardzo! - zawołał ze szczęścia, chociaż jeszcze nie wygrał.



Cześć wam c: Przepraszam, że musieliście czekać 9 zamiast 5 dni na ten rozdział i że jest taki krótki (bo to taka jakby pierwsza połowa 5 rozdziału xd)

Żeby wam to wynagrodzić to następny rozdział będzie zamiast za 3-5 dni to za 1-2 :>>

*Piszcie w komentarzu co o tym myślicie!
Do tego nie trzeba konta, a strasznie to motywuje!
*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby )
*Kolejny rozdział za 1-2 dni!!!
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 4

Późnym popołudniem Ciel i Sebastian poszli do siedziby rodziny Trancy. Mały sługa był bardzo szczęśliwy, że wreszcie poznał chłopca w swoim wieku. Pod drzwiami Hrabia powiedział, że wróci po niego wieczorem. Gdy odszedł - chłopiec zapukał do drzwi, w których ukazał się lokaj Aloisa.

-Dzień dobry! Ja do Aloisa - przywitał się.
-Proszę - zaprosił go do środka lokaj Claude.

-Ciel! - zawołał Alois zza balustrady schodów przy jego pokoju na piętrze.
-Cześć! - powiedział i poszedł do niego na górę.

Chłopcy weszli do pokoju i usiedli na łóżku.

-Cieszę się, że przyszedłeś - zaczął rozmowę Alois.
-Ja też, mam czas do wieczora. Więc co robimy?
-A masz jakiś pomysł? - uśmiechnął się blondyn.
-N-nie. Jeszcze nigdy nie chodziłem do kolegów...
-He he, a robiłeś już "to"? - zachichotał.
-"To"? Czym jest "to"?
-Nie wiesz?
-N..nie - powiedział zawstydzony.
-A chcesz zobaczyć?
-Tak.
-Okej - uśmiechnął się.

Alois zbliżył się do Ciela i przysunął go do ściany przy łóżku. Zdjął mu narzutę z koszuli. Gdy to robił, Cielowi przypomniało się o incydencie z Edwardem. Przypomniało mu się, że Hrabiemu się to nie podobało... A to co zamierzał zrobić blondwłosy chłopak to chyba to samo. To chyba "to". Ale w sumie teraz nie bawi się z innym hrabią tylko z rówieśnikiem. Czy to coś zmienia? Czy to też zdenerwuje Hrabię? Czy ta "zabawa"... to tak naprawdę zabawa? Kiedy mały sługa tak myślał, panicz Trancy zdjął sobie i jemu górną część ubrania. Nagle chłopiec przerwał mu.

-Cz-czekaj...
-Hę? Czemu?
-Czy "to", ta zabawa... Czy ona jest naprawdę zabawą? - zapytał Ciel.
-Zabawa? Czemu myślisz, że to zabawa? - zapytał Alos, bo nie wiedział, że tak mu powiedział mężczyzna, który zagonił go do łóżka.
-A czym to jest jak nie zabawą? - dopytał się.
-Hmm... Raczej czymś w stylu sprawiania sobie przyjemności.
-Przyjemności... Jest ci przyjemnie?
-Jeszcze nie, ale dopiero zaczynamy.
-Aha. T-to... kontynuuj... - wymamrotał.

Alois położył palec na brzuchu chłopca i przejechał nim w dół. Zahaczył o jego spodnie i zdjął mu je powoli.

-Teraz odwróć się - powiedział spokojnie panicz Trancy.
-Odwrócić się? P-po co?
-Zobaczysz - zachichotał.

Ciel odwrócił się do Aloisa. Ustawił się na czworaka na łóżku. Ochinchin (jap. siusiak dop. aut.) panicza był już twardy i postawiony. Dotknął nim pupy małego sługi, aby zrobić napięcie i przygotować go na włożenie mu. Gdy go nim dotknął, chłopiec nie wytrzymał i speszył się. Odskoczył i zwinął się w kłębek.

-P-przepraszam... J-ja nie mogę! - zakłopotał się.

Alois położył się na nim i lekko zaczął pocierać swoim ochinchinem o jego plecy, po czym zaczął mówić.

-Spokojnie, nic na siłę. Ale pomyśl, to nie jest przymusowa praca, tylko sprawianie przyjemności.
-Niby tak, ale... trochę się boję..
-Czego niby?
-N..nie wiem.

Blondyn chwycił twarz granatowowłosego chłopca i przysunął ją ku sobie, po czym polizał go po policzku.

-Wszystko będzie dobrze - wyszeptał mu na ucho.
-N-no dobrze... - powiedział, a panicz przyszykował się ponownie do rozpoczęcia stosunku, zaczynając od włożenia mu ochinchina.

W tym samym czasie Hrabia rozmawiał z Claudem w drzwiach posiadłości. Przyszedł po Ciela, ponieważ był już wieczór.

-Dobry wieczór, przyszedłem po Ciela.
-Ach tak, chłopcy są na górze, w sypialni panicza.
-W sypialni?
-Tak. Proszę wejść.

Sebastian pobiegł na górę i wykopał drzwi. Wiedział, że jak ktoś, tak jak Edward, zechce zaciągnąć go do łóżka, to uda mu się. Przecież to mały chłopiec!

-Cielu! - krzyknął Sebastian.
-H-hrabia?! - przestraszył się prawie goły Ciel, za którym był również prawie goły Alois szykujący się do włożenia Cielowi.

Panicz widząc, że Hrabia Michaelis jest wściekły tym widokiem, postanowił go dobić i dokończyć zabawę. Jednak zanim zdążył - Sebastian odbił się i odepchnął Aloisa. Ciel widząc to, zorientował się, że postąpił tak samo jak z Edwardem. Ubrał się szybko i podbiegł do Hrabiego i przytulił go.

-Przepraszam! J-ja naprawdę nie chciałem cię zdenerwować. Myślałem, że skoro nie bawię się z innym hrabią to nie robię niczego złego!
-Dobrze,nie mówmy o tym - mówił spokojnie z opuszczoną głową. - teraz wróćmy do domu.



Jak się podoba? ^^ Piszcie w komentarzach!
Bardzo proszę, bo czytacie, ale nie komentujecie... I nie wiem czy wam się podoba i co o tym myślicie... ;u;

*Komentujcie! Nie potrzeba do tego konta!
*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby )
*Kolejny rozdział za 3-5 dni!
  • awatar Gość: Biedny Ciel XD Pisz dalej! Fajnie się czyta!
  • awatar Gość: Biedny Ciel XD ...Same yaoi XDDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 3

Po powrocie do domu Ciel postanowił powiedzieć, dlaczego był u hrabiego Edwarda. Usiedli przy stoliku na kanapie. Sebastian patrzył spokojnym wzrokiem, ponieważ pewien był, że chłopiec nie zrobił tego naumyślnie. Przecież to tylko mały chłopaczek.

-Hrabio... - zaczął Ciel, ciągle głupio się czując. - B-bo ja słyszałem twoją rozmowę. O długu. I chciałem pomóc .. jakoś...

Hrabia Michaelis uśmiechnął się po usłyszeniu wyjaśnienia małego sługi. Zrobił to dla niego.

I słyszałem, że masz wybór - kontynuowała sierota. - Musisz zapłacić, bo nie chcesz mnie oddać. Ale skoro nie masz takiej kwoty, to ja się zgodzę, abyś to zrobił. Nie musisz mnie trzymać z litości...
-Nie trzymam cię z litości! - zaprotestował zakochamy w chłopcu Hrabia, a chłopiec tylko się na niego popatrzył ze zdziwieniem. - Jesteś dla mnie ważny.
-J..jestem?
-Tak - Sebastian ucichł, zawstydzony swoim wybuchem emocji.

Ciel uśmiechnął się i uściskał Hrabię.

Następnego dnia Sebastian i Ciel poszli do parku. Od kiedy chłopiec u niego zamieszkał, Hrabia stał się dla niego kimś takim jak połączenie ojca i hrabi, więc chodzili czasem do parku i w podobne miejsca.

Gdy doszli na miejsce, Sebastian usiadł na ławce, żeby odpocząć po spacerze, a Ciel poszedł się jeszcze przejść. Idąc zobaczył chłopaka mniej więcej w jego wieku i mężczyznę obok. Ciel najpierw pomyślał, że ich sytuacja jest taka jak jego - że chłopiec służy hrabi. Więc zdziwiło go, że ten chłopiec jest ubrany dostojniej od swojego "hrabi". Podbiegł do niego.

-Cześć! - przywitał się, gdy do niego podszedł.
-O, cześć - odpowiedział sympatycznie.
-Jestem Ciel, a ty? - przedstawił się .
-Nazywam się Alois Trancy.
-Super! Masz bardzo bogate ciuchy jak na sługę - podziwiał ubrania Aloisa.
-Sługę? - zdziwił się.
-Tak, tego faceta - wskazał na mężczyznę, a Alois zaśmiał się.
-On jest moim lokajem, a nie ja jego!
-Łoooa - zdziwił się Ciel.
-Chciałbyś może do mnie wpaść?
-Że przyjść do ciebie?
-Tak, myślę, że możemy się zakolegować.
-Tak, bardzo chcę!
-Świetnie, może jutro? - zaproponował Alois, a Ciel kiwnął główką. - Ja już muszę iść, to do zobaczenia!
-Pa!

Chłopiec wrócił razem z Sebastianem do domu. Nie może się doczekać spotkania z pierwszym przyjacielem.



Jak się czytało? :3 Wiem, że krótkie, ale w sumie napisałam je wcześniej niż planowałam, więc się wyrównuje xd

Przypominam, że bardzo mi zależy na waszych komentarzach! (nie trzeba mieć konta, żeby komentować!)

*Komentujcie!
*Obserwujcie mój fanpage! ( ww.facebook.com/Nekosebby )
*Kolejny rozdział za 3-5 dni!
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 2

Ciel wstał rano i przetarł zaspane oczy. Popatrzył przez okno - był piękny, słoneczny dzień. Patrząc na wiosenny krajobraz mimowolnie się uśmiechnął. Jednak przypomniał mu się wczorajszy incydent. Okazało się, że jego Hrabia jest poważnie zadłużony, więc Ciel poprosił go o dzień wolny od służenia mu, żeby pomóc mu finansowo. Nie wiedział tylko jak.

Ubrał się i wyszedł na ulice. Była spokojna, jeździło niewiele aut, a po chodniku szli jedynie ludzie, którzy się spieszą za ranną zmianę w pracy. Chłopiec usiadł na ławce.

-W jaki sposób mogę zarobić, aby pomóc spłacić dług Hrabiego Michaelisa? - myślał sobie. - W sumie.. Kim ja właściwie jestem? Prace fizyczne odpadają, bo jestem tylko małym chłopcem. Do sklepu mnie też nie przyjmą, bo nie umiem za dobrze liczyć, przez to, że nie chodzę do szkoły. Jestem tylko małym sługą.. Tak, to jest to! - wpadł na pomysł - będę przez 1 dzień - mój wolny dzień służył jakiemuś bogaczowi! Na pewno mi za to sporo zapłaci!

Ciel wstał i wypatrywał kogoś nadającego się na jego pracodawce. Wtedy przed nim zatrzymała się średniej wielkości biała limuzyna. W pojeździe otworzyło się okno, w którym był jakiś mężczyzna.Był pulchny i miał złotego zęba i biały kapelusz. Wyglądał na bardzo bogatego biznesmena.

-Co tak stoisz dzieciaku? - zapytał głosem ni hamskim, ni miłym. - Zgubiłeś się?
-Nie. Szukam pracodawcy. Potrzebuję dużej kwoty pieniężnej - opowiedział chłopiec. - Chce mnie pan zatrudnić?
-A jak ty masz w ogóle na imię?
-Ciel.
-Dobra, wsiadaj do auta.
-Dziękuję bardzo! - ucieszył się, że tak łatwo mu poszło i wsiadł.

Przyjechali do willi mężczyzny. Ciel chodził z głową w górze przypatrując się budynkowi z podziwem. Pracodawca, który przedstawił się jako Edward, zaprowadził go do jego pokoju. Był w nim włochaty dywan i wielkie łóżko, jakiego Ciel jeszcze w życiu nie widział. Sypialnia była pomalowana na pastelowy róż, co dodawało komfortu, a biała zasłona na oknie świetnie się z nimi komponowała.

-A więc od czego mam zacząć? - zapytał się chłopiec. - Pościerać kurze? - zaproponował patrząc na zakurzone szafki.

Edward się zaśmiał i podszedł do Ciela.

-Nie będziesz nic sprzątał - pogłaskał chłopca po głowie.
-Jak to nie? - zdziwił się mały sługa - Przecież jestem tu, by posprzątać i dostać wynagrodzenie.
-Czy miałeś sprzątać, czy nie miałeś, to zadanie teraz masz inne.
-J..jakie? - zapytał chłopiec.
-A więc, Ciel - mówił prowadząc go na łóżko - teraz się zabawimy - zadrwił sobie - To tak jakby zabawa, za którą ci zapłacę.
-Naprawdę? - ucieszył się Ciel z łatwej i fajnej pracy.
-Tak. Popatrz co robię i rób to samo.
-D-dobrze.

Edward powoli zaczął rozpinać koszulę Ciela, a ten patrzył na to z zawstydzeniem. Mały sługa jest młodym, nie obeznanym w świat chłopaczkiem, więc nie rozumiał co zamierza mężczyzna i w jakim celu. Gdy już zdjął mu koszulę, zsunął lekko, ale nie do końca spodnie. Wtedy Ciel, pomimo tego, że nie rozumiał rzeczy typu "zboczone" i "seks", zaprotestował. W końcu każdy wie, że nieznajomym intymnych części ciała się nie pokazuje...

-Coś nie tak? - Edward wiedział, że Ciel nie pojmuje tego co robi, więc udawał, że to normalne.
-M-mogę spytać co to za z-zabawa? - powiedział prawie czerwony ze wstydu, że tyle pokazuje nieznajomym.
-To zabawa dla dorosłych - zaśmiał się mężczyzna - Ale nie bój się, też możesz się w nią pobawić. Rób to co ja.

Ciel zbyt się wstydził rozebrać Edwarda, przecież to tylko jedenastoletni chłopiec, więc Edward zrobił to sam. Jak chłopiec leżał na plecach, zboczeniec położył się nad nim, brzuchem do niego, przytrzymując się rękami łóżka, jakby miał na nim robić pompki. Przesunął się na dół względem ciała chłopca i usiadł. Mały sługa zrobił to samo na przeciwko niego.

-J-jesteśmy nadzy - wymamrotał Ciel najciszej jak umiał, ponieważ wstydził się tego powiedzieć głośno. - N-na pewno tak w to się gra? - zapytał pewniej, a 'pracodawca' klęknął na kolanach jak do modlitwy.
-Jak się nudzisz to teraz będzie fajniej - jedną ręką złapał Ciela za łopatki, ale go nie pchał, a drugą przytrzymał swojego ochinchina (jap. 'siusiak' dop. aut.).
-C-co mam z-zrobić?
-Polizać - powiedział. - A potem possać.
-Ale to niesmaczne - oznajmił cichutko - lizać coś, czym się wcześniej robiło siku...
-To przyjemne. Każdy tak robi.
-Przyjemne? Każdy? - spytał i pomyślał sobie: "Mój Hrabia też?". I chociaż Hrabia tak naprawdę tego nie robił, Ciel tak myślał: "Skoro każdy, łącznie z Hrabią, to ja chyba też mogę..."
-Tak, pewnie.

Chłopiec nachylił się, żeby to zrobić, ale w ostatniej chwili zabrał głowę.

-Co ty robisz? - zapytał Edward.
-P..przepraszam. Nie mogę... - powiedział, ale pomyślał, że jeśli tego nie zrobi to nie dostanie pieniędzy i nie wspomoże Sebastiana.

Nachylił się tym razem bardziej zdeterminowany, ale ta próba skończyła się tak jak poprzednia.

-To może ja zacznę - napalił się mężczyzna.
-D-dobrze... - Ciel zacisnął oczy, a 'pracodawca' zbliżył się, oblizał usta i położył Ciela. Chłopiec chciał mieć to jak najszybciej za sobą, ale widocznie Edward miał inne plany. Położył rękę na jego podbrzuszu i wystawił język.

Jednak w tym momencie przez okno w sypialni na drugim piętrze willi z buta wbił Hrabia Sebastian (weźmy pod uwagę, że w przeciwieństwie do anime - Hrabia Sebastian nie jest demonem i nie ma mocy. Oprócz mocy miłości xd dop. aut.) Sebastian wskoczył tak, że przed twarzą małego sługi, kopnął zboczeńca tak, że upadł i zemdlał. Robiąc to krzyknął agresywnie:

-Wypierdalaj od mojego ukesia! (uke - ten z gejów, który daje dupy, ten co mu wkłada to seme i jest zwykle bardziej męski, starszy itp dop. aut.)
-Hrabia?! - zawołał Ciel.
-Co tu robiłeś? - spytał spokojnie.
-Przepraszam! - krzyknął i zaczął płakać. Zdał sobie dopiero teraz sprawę z tego, że źle postąpił. Nawet jeśli nie wiedział co tak naprawdę robił. - Przepraszam, że bawiłem się z innym hrabią i nic ci nie powiedziałem, ale nie chciałem!
-Dobrze, spokojnie - Sebastian po jego słowach, tym, że stary napaleniec chciał mu zrobić loda i tym, że jest prawie goły, zrozumiał, że Ciel został przechytrzony i prawie zgwałcony. - w rezydencji wszystko wyjaśnisz.

Hrabia Michaelis ubrał zapłakanego chłopca i poszli do domu. Gdyby Ciel tego nie widział, to Sebastian najpewniej zabiłby zboczeńca, który chciał zgwałcić jego ukochanego Cielaka. Najważniejsze, że na ten dzień już dosyć wrażeń.



Koooniec rozdziału 2~! x3 Podobało się?
Wiem, że czytacie, ale nie komentujecie. Chciałabym wiedzieć co o tym myślicie i chociaż wiedzieć, że czytacie. Bo przecież do komentowania nie potrzeba konta, więc nie rozumiem, czemu nie komentujecie... Tak więc ~

*Obserwujcie mój fanpage! ( www.facebook.com/NekoSebby )
*Komentujcie!
*Kolejny rozdział jak zawsze za 3-5 dni!
 

 
*Boku no Ciel* Rozdział 1

-Hrabio! Już biegnę z wieczorną herbatą! - zawołał biegnący Ciel.

Ciel to 11 letnia sierota. Jego rodzice zginęli w pożarze, a on biedny pałętał się po mieście do póki nie pomógł mu Hrabia Michaelis.

-Nie spiesz się bo wszystko się rozle... - nie zdążył go ostrzec Sebastian.

Sebastian Michaelis zaledwie rok temu uratował życie chłopcu. Gdyby nie on to Ciel zmarłby już dawno z zimna, choroby lub głodu. W ramach wdzięczności za pomoc, wyżywienie i lokum chłopiec został małym sługą. Teraz Hrabia jest dla niego kimś takim jak pan,ojciec i przyjaciel.

-P-przepraszam bardzo! - wykrzyczał Ciel.
-Nic nie szkodzi - powiedział Hrabia, po czym zachichotał widząc chłopca przejętego taką błahostką.
-Już to sprzątam... - odpowiedział zawstydzony.

Podczas gdy mały sługa sprzątał, ktoś zadzwonił do drzwi znajdujących się kilka metrów od nich.

-Otworzę - oznajmił spokojnie Sebastian i podszedł do drzwi.

Ciel pomyślał, że to może być jakaś ważna sprawa, skoro ktoś przychodzi późnym wieczorem. Wiedział, że jeśli tak, to Hrabia i tak nic mu o tym nie powie. Mył więc pochlapaną herbatą podłogę i starał się słuchać o czym rozmawia jego pan.

-Witam. Z kim mam przyjemność o tak późnej porze? - powiedział Sebastian do tajemniczego jegomościa.
-Dobry wieczór. Nazywam się William T. Spears. Czy to pan jest Hrabia Sebastian Michaelis?
-Tak, to ja.
-Przyszedłem pana powiadomić, że pańskie firmy zostały zamknięte z powodu opodatkowania.
-Opodatkowania? - zapytał zdziwiony.
-Tak. Aby mogły wznowić produkcję musi pan opłacić ten zaległy dług - William podał Hrabii kartkę.
-Pierwsze słyszę o tym długu. Wszystkie podatki płaciłem. A data tego zaległego podatku jest zbyt odległa. Wtedy jeszcze firmy były w posiadaniu mojego ojca.
-Zgadza się. Pański ojciec miał poważne problemy z finansami i podpisał papiery, które mówią, że podatek ma być spłacony za maksymalnie dwa miesiące. Miał na to 10 lat, a jednak dług pozostawił synowi. Przykre, nieprawdaż?
-Tak. Niestety ta kwota jest za duża. Bez produkcji w fabrykach nie będę mógł tego tak szybko spłacić, a takich dużych pożyczek bank nie udziela - Sebastian się tym lekko zaniepokoił.
-Jest jeszcze inna propozycja.
-Słucham.
-Może pan oddać do domu opieki pańskiego słu..
-Nie! - przerwał mu odruchowo Hrabia.
-Dobrze - William poprawił sobie okulary. - W każdym razie ma pan na wybór 2 miesiące. Do widzenia.
-Do widzenia - zamknął drzwi.

Ciel na to wszystko patrzył, jednak gdy Sebastian się odwrócił ten szybko zabrał głowę i kończył sprzątać. Popatrzył na zmartwionego Hrabię i zrobiło mu się go żal.

-Hrabio, stało się coś złego? - zapytał cichutko.
-Nie, skąd. Wszystko w porządku - pogłaskał go po policzku - Jest już późno, idź się połóż spać.

Hrabia Michaelis nie chciał niepokoić chłopca. Nie wiedział, że on podsłuchiwał i już o tym wie. Ciel posłusznie poszedł schodami na górę do swojego pokoju i położył się do łóżka.

-Hrabia ma albo mnie oddać, albo zapłacić potężny dług, bez zysków ze swoich firm - mówił do siebie. - Ale nie chce mnie oddać. Pewnie żal mu mnie... Biedne, osierocone dziecko.. Na pewno wie, że nikt by takiego mnie nie adoptował i byłbym tam na zawsze - kontynuował nie wiedząc, że Sebastian nie chce go oddać z powodu silnego przywiązania i ... uczucia do chłopca, a nie z litości. - Mam pomysł!

Mały sługa wstał i wyszedł z pokoju. Na dole zobaczył Sebastiana.

-Hrabio... - zaczął.
-Słucham. Coś się stało? - odpowiedział Cielowi.
-Wiem, że tak nie można, ale... czy mógłbym... - zaciął się chłopiec.
-Mów śmiało - uśmiechnął się Hrabia. - Chętnie wysłucham twojej prośby.
-Czy mógłbym jutro mieć... tak jakby... wolne?
-Wolne? - zdziwił się Sebastian.
-Tak. Takie jednodniowe wolne od bycia służącym... - mówił każdy wyraz coraz ciszej.
-Pozwalam - powiedział zatroskany z uśmiechem na twarzy. Pomyślał, że Ciel się przepracował i jest już zbyt zmęczony na kolejny dzień. - Przepraszam, jeśli przez nadmiar pracy się przepracowałeś...
-Nie o to chodzi! - zaprzeczył chłopiec.

-I... Hrabio? - powiedział po chwili milczenia.
-Tak?
-Dlaczego nie wymienisz mnie na lepszego, umięśnionego i mądrego lokaja?

Sebastian popatrzył na niego z szeroko otwartymi oczami i już prawie mu się wyrwało zupełnie szczere "Ponieważ cię kocham", ale w ostatniej chwili się powstrymał.

-Bo nie chcę innego sługi. Nawet nie chciałem abyś ty mi służył, pamiętasz? Gdy ci pomogłem i cię przygarnąłem, ty nalegałeś byś został moim lokajem.

Ciel uśmiechnął się i podziękował za pozwolenie i za miłe słowa. Wrócił do swojego pokoju się wyspać, w końcu następnego dnia miał zrealizować swój pomysł.



Podoba wam się? Mam nadzieję, że tak. Piszcie swoje opinie w komentarzach! x3
W tym fanfiction zamieniłam naszą kochaną parkę rolami. Od teraz mały Ciel służy dorosłemu Sebie :>
To był taki jakby 'wstęp' lub coś w stylu 'rozdział 0',ale dla harmonii zostaje to 'rozdziałem 1'
Akcja rozkręci się w następnym rozdziale. Można się zorientować po tym, że tytuł to 'Boku no Ciel' (Mój Ciel), a tu nie było niczego związanego z tytułem.
To opowiadanie będzie shounen ai (Sebastian x Ciel) i hentai/yaoi (wszyscy gwałcą Ciela x3)

*Mój fanpage - www.facebook.com/NekoSebby
*Piszcie swoje opinie w komentarzach (nie potrzeba do tego konta!)
*Kolejny rozdział jak zawsze za 3-5 dni!
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 8 OSTATNI!

Nie widziałem się z Lizzy cały weekend, aż nadszedł dzień balu szkolnego. Przyszła do mnie Sophie, abyśmy razem na niego poszli, jednak mieliśmy jeszcze dużo czasu (myślę, że dlatego przyszła tak wcześnie, he he), więc byliśmy u mnie i czekaliśmy, rozmawialiśmy... Jednak jeszcze nie założyliśmy masek, ponieważ obiecała mi, że jak ją rozpoznam na imprezie to ... Pocałuje mnie. I tak siedzieliśmy w moim pokoju, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Przeprosiłem Sophie i zszedłem po schodach na dół. Przy drzwiach zobaczyłem Sebastiana otwierającego je...

-Ach, panienka Elizabeth. Witam, przyszłaś do panicza?
-T-tak. Zastałam go? - zapytała cicho Lizzy.
-Przykro mi, ale Ciel nie chce na razie panienki widzieć.
-A...ha. D-dobrze. To ja już pójdę... Proszę mu przekazać, że mi naprawdę bardzo przykro. - popatrzyła na lokaja załzawionymi oczami.
-Dobrze. Do widzenia - Sebastian zamknął drzwi i odwrócił się - O, paniczu była tu panienka Elizabeth i...
-Przecież słyszałem. - odpowiedziałem chłodno i wróciłem na górę.

Z Sophie poszliśmy do szkoły na ten bal. W budynku się rozdzieliliśmy, ażeby założyć maski. Kiedy wszedłem do sali było niesamowicie! Byli chyba wszyscy ze szkoły. Tańczyli, rozmawiali... Szedłem powoli, myślałem, że będzie o wiele mniej osób i że szybko rozpoznam Sophie... Wtedy wpadła na mnie jakaś dziewczyna w masce.

-Um.. Przepraszam bardzo - powiedziała zakłopotana.
-Nic się nie stało. Powinnaś bardziej uważać - uśmiechnąłem się do niej.
-T-tak... Jesteś tu sam?
-Nie. Przyszedłem z koleżanką. Tylko, że teraz jej szukam.
-To urok bali maskowych. Gdy się zgubisz to zamiast szukać tej osoby w ciemno szukasz jej maski - oryginalnej i wyróżniającej się! Opisz mi ją to ci pomogę jej szukać.
-T-tylko, że ja nie wiem jaka jest ta maska...
-Co? Jak to? - zapytała lekko zdziwiona.
-Założyliśmy się o to, czy ją znajdę.
-Aha. Więc ja ci raczej nie pomogę, he he.

Kiedy rozmawialiśmy, DJ włączył wolną muzykę i powiedział: "Okej, trochę potańczyliśmy jak to na dyskotekach. Teraz się odprężymy. Łapcie swoją drugą połówkę, lub osobę stojącą obok i tańczymy wolnego!" Popatrzyłem się na tą dziewczynę, która na mnie wpadła. Miała długie blond włosy. Zupełnie jak Sophie. Jak się nad tym zastanowić to mogła to być właśnie ona! Była dla mnie miła i w ogóle... Skoro ją znalazłem to chyba zasługuję na swoją obiecaną nagrodę... Całusa. Pomyślałem, że bardziej romantycznie będzie jeśli ja ją pocałuję i to przy wolnej muzyce.

-Leci wolna muzyka... - lekko się uśmiechnąłem i powiedziałem cicho. Moja głowa była trochę schylona i... Czerwona.
-T-tak. - zawstydziła się.
-Za... Zatańczysz? - jąknąłem się.
-D-dobrze - uśmiechnęła się.

Tańczyliśmy przytulańca wśród innych robiących to par. Zastanowiłem się czy ta dziewczyna to na pewno Sophie, więc zadałem sobie pytanie - dlaczego myślę, że to jest ona? Dlatego, że... Oprócz takich samych włosów... Trudno to wyjaśnić. Po prostu czuję, że ją znam, że jest mi bliska, że... że... że ją naprawdę kocham... A najbliższą mi osobą jest przecież Sophie. Teraz wiem, że to ona i że.. ją.. kocham... Podczas tańca popatrzyłem na nią. Była uśmiechnięta i zakłopotana. Pomyślałem, że to ten moment. Przybliżyłem się do niej i... pocałowałem ją! Zdziwiła się, ale nie odpychała mnie. Przestaliśmy już tańczyć i staliśmy całując się.

-Widzę, że dobrze się bawicie! - krzyknął DJ - Już kończymy wolnego i ... Dam dam dam... Zdejmujemy maski!!!

Zdjąłem ją pierwszy.

-C-cielu?! - zawołała zdziwiona.
-Co się stało? Nie wiedziałaś, że to ja?
-P-pocałowałeś mnie... Cielu...
-O co chodzi? - powiedziałem. Dlaczego Sophie miałaby się tak wahać?

Gdy tak się głowiłem - ona zdjęła maskę... To... to była Elizabeth!!! Ale jak to zrobiła to uciekła... Pobiegłem za nią. Była na szkolnym podwórku z wieczornym rozgwierzdżonym niebem. Siedziała na ławce, a twarz zakrywała dłoniami opartymi na kolanach. Usiadłem koło niej.

-Lizzy, przepraszam...
-Lizzy? - spytała cicho z załzawionymi oczami i drżącym głosem - N-nie "Elizabeth"?
-Przepraszam za to wszystko. Za to, że cię obwiniałem, że niby specjalnie zepsułaś pierścień, za to, że się na ciebie obraziłem...
-Cielu, dlaczego mnie teraz za to wszystko przepraszasz? I.. d-dlaczego mnie pocałowałeś...?
-Nie chcę, żebyś się obraziła, ale... będę z tobą szczery. - zacząłem, zamknąłem oczy i powiedziałem szybko , chciałem to jak najszybciej z siebie wyrzucić - Myślałem, że to Sophie.
-Przepraszam, że to byłam ja, a nie Sophie...
-Nie, nie przepraszaj! B-bo ja myślałem, że to Sophie, ponieważ myślałem, że to ona jest mi najbliższa, a czułem przy tańcu, że chcę cię pocałować, właśnie dlatego, że czułem coś do osoby, z którą tańczyłem... Do ciebie.. Dlatego cię teraz przepraszam! B-bo... Kocham cię!
-C-cielu... - popatrzyła na mnie.
-Lizzy, wybaczysz mi?
-Tak - przytuliła mnie wzruszona, wtedy przyszła Sophie...

-Cielu! Co tu robisz, coś się stało? O, Elizabeth... - uśmiechnęła się - Ciel ci właśnie mówił, żebyś mu pomogła mnie szukać? He he, bo umówiliśmy się, że jak mnie znajdzie to go pocałuję ~~
-C-co? - jęknęła Lizzy.
-Ciel nie mówił ci, że czeka na mojego całusa?
-Sophie, przestań! - krzyknąłem - Lizzy miała rację, to ty jesteś złą osobą! Chciałaś mnie tylko dla siebie i wrabiałaś we wszystko ją! To z pierścieniem też ty wymyśliłaś?
-Etto... Wierzysz tej.. tej...?
-Mojej dziewczynie? Tak!
-Dz-dziewczynie?! - zezłościła się Sophie.
-Tak! To znaczy... Jeśli się zgodzi - uśmiechnąłem się i popatrzyłem na Lizzy, która wykrztusiła z siebie tylko "C-cielu...", co jednak z jej uśmiechem oznaczało zgodę - Sophie, idź już.

Sophie tupnęła nogą i odeszła. Podałem rękę Lizzy, a ta wstała.

-Naprawdę mi wierzysz? I... i naprawdę to do mnie czujesz? - zapytała mnie z lekkim uśmiechem.
-Tak - odpowiedziałem patrząc jej w oczy.
-Cielu... - wzruszyła się Lizzy.

Złapałem ją za ramiona i przybliżyłem się, po czym pocałowałem ją, a ona mnie objęła.

-Lizzy, kocham cię. Naprawdę. - Powtórzyłem.
-Ja ciebie też - powiedziała cicho - Tak na prawdę to... podobałeś mi się od kiedy cię zobaczyłam po raz pierwszy.
-Cieszę się - złapałem ją za rękę - Doceniam też to, że chciałaś mnie chronić przed Sophie.
-No właśnie, zapomniałabym! - krzyknęła i wyciągnęła coś z torebki - To dla ciebie...
-C-co? Lizzy.. Jak ty to zrobiłaś?! - powiedziałem, bo... to coś to mój naprawiony pierścień!!!
-Mój wuj zna lutnika, który to mógł zrobić. Dał nam po znajomości bardzo dużą zniżkę, ale i tak musiałam oddać wszystkie moje pieniądze. Moja mama, Alois i jego rodzice też się dołożyli.
-Dz-dziękuję... Lizzy, dziękuję! - rzuciłem się na nią zapłakany.
-Cielu.. - przytuliła mnie - Wiesz, bal był fajny, ale możemy już iść do domu.
-T-tak - otarłem łzy, wziąłem Lizzy za rękę i poszliśmy.

W ludziach zawsze trzeba dostrzegać dobro i wybaczać. Nie zawsze pierwsza lepsza osoba jest nam przeznaczona...


Podobał wam się ostatni rozdział *Lizzy x Ciel* ?
Koniecznie napiszcie w komentarzu swoją opinię odnośnie tego całego opowiadania i piszcie jakie pairingi chcecie zobaczyć na moim blogu!
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 7

Po dniu spędzonym z Sophie przyszedłem do domu. Nadal byłem wściekły na Lizzy... Podszedłem do mojego lokaja, który przyszedł ze szkoły wcześniej niż ja i powiedziałem mu oburzonym głosem:

-Ty, książę i Agni macie przestać chodzić do szkoły!
-Ależ paniczu, to ty chciałeś, abyśmy tam z tobą chodzili - Powiedział zdziwiony Sebastian - Czyżby coś się stało?
-Nie! Macie przestać i już - postawiłem się.
-Rety, rety. Jak mógłbym na to nie wpaść. Panicz chce teraz chodzić do szkoły z panienką Elizabeth! - zadrwił ze mnie lokaj.
-NIE! - wybuchnąłem.
-Paniczu... - powiedział nieśmiało patrząc na mnie dużymi, zdziwionymi oczami.
-P-przepraszam... Po prostu chcę być w szkole sam - wyjaśniłem cicho i wybiegłem.

W szkole, aby dojść do mojej ławki musiałem iść obok ławki Angeli i ... Lizzy. Zrobiłem to nie skupiając na niej wzroku. Przeszedłem obojętnie i usiadłem za nimi, ze Shionem. On oczywiście zauważył z jakim stosunkiem odnoszę się do Elizabeth i zaczął rozmowę.

-Cześć Ciel, coś się stało z Lizzy? Tak obojętnie koło niej idziesz, a chyba jesteście przyjaciółmi, no nie?
-Byliśmy... - odpowiedziałem cicho.
-Pokłóciliście się o coś?
-T-tak. Ostatnio zgubił mi się pierścień, najważniejsza rzecz w moim życiu i go szukaliśmy. Jak już Sophie go odnalazła to... - zaciąłem się i schyliłem głowę - Lizzy go celowo stłukła...
-Ah tak, więc o to chodzi. A nie pomyślałeś o tym, że może działała pod w pływem emocji? - podpowiedział mi jak zawsze inteligentny Shion.
-Ale jakich emocji?! Stłukła go, bo się za bardzo cieszyła, że znaleźliśmy pierścień?!
-Nie, co ty! Mówisz, że znalazła go Sophie... Hmm, dała ci go tak po prostu, czy coś się działo?
-No nie... Przytuliłem ją, a ona zaproponowała wspólne wyjście.
-No widzisz. Możliwe, że była zazdrosna i zadziałała pod wpływem chwili!
-Przepraszam, ale nie chcę już o tym gadać... - powiedziałem cicho.

Na lekcji pani nam mówiła o planowanym balu maskowym, który ma się odbyć w naszej szkole. Sophie siedząca za mną przybliżyła się do naszej ławki i zapytała:

-Cielu, może pójdziemy na ten bal razem?
-Ale w maskowych balach chodzi o to, żeby się nie rozpoznać. - szepnąłem.
-Okej, rozumiem. Czyli tradycyjnie, he he. To mam pomysł, jeśli mnie rozpoznasz przed zdjęciem masek, to obiecuję cię pocałować ~~ - powiedziała słodko.
-Okej - zgodziłem się z uśmiechem na twarzy. Znam Sophie już wystarczająco długo i wiem, że to dobra osoba.

Po lekcjach podbiegła do mnie Lizzy. Nie chciałem z nią rozmawiać, ale z drugiej strony pomimo tego, że wiedziałem o czym będzie mówić, byłem ciekawy co ma do powiedzenia.

-Cielu... - zaczęła nieśmiało.
-Co chcesz?
-Przeprosić...
-Już to robiłaś wczoraj.
-Ale mi nie wybaczyłeś - mówiła łamiąc się w duchu. Ostatecznie dobijał ją mój chamski ton, ale zasłużyła sobie!
-To czemu myślisz, że teraz ci wybaczę?
-W sumie nie wiem, ale mam taką nadzieję... B-bo to co o mnie mówił Shion to prawda. Na prawdę byłam... z-zazdrosna... Serio tego nie chciałam!
-Zaraz, zaraz... Podsłuchiwałaś moją rozmową ze Shionem?!
-N-nie! Przysięgam, że nie! Po prostu siedzę przed wami i.. i to słychać. Proszę, nie rób o to kolejnej awantury, bo mówię prawdę!
-Nawet jeśli nie podsłuchiwałaś, to nie zmienia faktu, że złamałaś pierścień...
-Przecież mówię, że tego nie chciałam! - krzyknęła i się uspokoiła po czym powiedziała ze łzami w oczach - C-cielu, ty wiesz, że ja bym cię nigdy nie o-okłamała... I n-nie zrobiłabym ci czegoś takiego c-celowo - załkała.
-Przepraszam, ale muszę iść do domu - spławiłem ją, ale ona złapała mnie za rękę.
-Twój lokaj i przyjaciel już nie chodzą tu. Wróćmy razem, mamy po drodze - mówiła z załzawionymi oczami patrzącymi prosto na mnie.
-Niestety idę z Aloisem.
-To chodźmy we trójkę, mieszkamy koło siebie.
-Lizzy... Nie, Elizabeth. Do zobaczenia na balu maskowym - pożegnałem się i poszedłem do Aloisa.

Nazywam się Elizabeth, ale przyjaciele mówią na mnie Lizzy. Ciel już widocznie nim nie jest, a przynajmniej nie chce być... "Lizzy... Nie, Elizabeth." Te słowa mówią wszystko. To wszystko przez Sophie, założę się, że mówiła te czułe słówka do Ciela, bo wiedziała, że zniszczę pierścień! Właśnie z tego powodu nie chciałam, żeby się z nią zadawał. Czemu on nie widzi jaka ona jest?! I czemu nie widzi jaka naprawdę jestem ja? ... Jutro weekend. Pewnie nie będzie chciał mnie w te dni widzieć... Więc zobaczę go dopiero w poniedziałek. Lekcje są wtedy odwołane, żeby wszyscy mogli się przygotować na bal maskowy. Już wiem, może jak po niego przyjdę to zobaczy jak mi zależy i się pogodzimy? Kto wie, ale warto spróbować.


Ohayou! Jak wam się podoba? Wiem, że prosiliście o dłuższe, ale tyle co w tym rozdziale miało być to jest :3

*Komentujcie
*Kierujcie tu swoich znajomych
*Wpadnijcie na mój fanpage ;3 ( fb.com/NekoSebby )

Kolejny rozdział tradycyjnie za 3-5 dni :>
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 6

Po szkole pobiegłem za Lizzy, jednak widocznie poszła już do domu i ja postanowiłem tak samo.

W domu zawiedziony wyjściem ze szkoły beze mnie przez Lizzy poszedłem do swojego pokoju. Siedziałem i myślałem. Nie zauważyłem żeby Sophie chciała mnie mieć tylko dla siebie, więc o co chodziło Eliabeth?

Nastał wieczór. Po kolacji byłem w łazience. Gdy siedziałem w wannie osłoniętej zasłoną, przyszedł Sebastian.

-Paniczu, przyniosłem piżamę.
-Dobrze,postaw ją na stoliku.
-Zrozumiałem - odpowiedział posłusznie lokaj - Paniczu, kąpiesz się z pierścieniem na palcu?
-Nie, a czemu o to pytasz?
-Ponieważ na stoliku go nie ma.
-Sebastianie, podaj szlafrok.

Kamerdyner podał mi szlafrok przez zasłonę, zza której po chwili wyszedłem. Podszedłem do stolika.

-Faktycznie go tu nie ma - powiedziałem i popatrzyłem na swój kciuk - na palcu też go nie mam!
-Czyżbyś zostawił go w pokoju, paniczu?
-Nie - odpowiedziałem zmartwionym głosem - Jak tak się zastanawiam, to nim wszedłem do wanny nie ściągałem go...
-I na dłoni również go nie ma.
-To znaczy, że musiał się zgubić w szkole!

Następnego dnia szybko pobiegłem do szkoły, przed moim lokajem i księciem. Poszukałem chwilę Lizzy i w końcu ją znalazłem.

-Lizzy! - zawołałem biegnąc.
-Cielu? - odpowiedziała Elizabeth zdziwiona moim niepokojem.
-Lizzy - powtórzyłem, gdy się koło niej zatrzymałem i oparłem o coś obok sapiąc przy tym.
-Co się stało?
-Mój pierścień.. On, on zniknął! - mówiłem zsapany.
-Ten rodzinny?
-Tak!
-Ojej... Gdzie mamy szukać?
-Myślę, że jest tutaj, w szkole.
-Aha, okej. Pójdźmy do Aloisa i poprośmy o pomoc.

We trójkę szukaliśmy chyba wszędzie, ale pierścienia ani śladu! W sumie to się nie dziwię, w szkole po tym ja skończyłem lekcje, było nadal wiele osób. W pierścieniu był kamień szlachetny, bardzo dużo warty, więc jakby ktoś go znalazł to na pewno by nie oddał... Rozdzieliliśmy się. Lizzy szukała na pierwszym piętrze, Alois na drugim, a ja na parterze. Wtedy podeszła do mnie Sophie...

-Ohayou Cielu! - zawołała radośnie.
-Sophie, hej..
-Co się stało? Zginął ci pierścień rodzinny?
-T-tak, skąd wiedziałaś?
-Etto... He he, ee, widać po tobie... He he...
-Widziałaś go może? - zapytałem, chociaż wiedziałem, że to mało prawdopodobne.
-Nie. A jak bardzo był dla ciebie ważny? Jeśli oczywiście mogę spytać, hehe...
-Bardzo... To moja najcenniejsza pamiątka.
-A czy gdyby ktoś ją znalazł, to byłbyś mu tak wdzięczny, że ta osoba stałaby się najważniejszą w twoim życiu?
-No nie wiem... Byłbym na pewno bardzo wdzięczny tej osobie. I nasze relacje może by się polepszyły.
-Super!
-Hę? - spytałem zaskoczony jej entuzjazmem podczas takiej tragedii.
-A nie, nic nic! - odpowiedziała chichocząc - pójdę go poszukać na podwórku szkolnym. Oke?
-Tak tak, super, tam jeszcze nie szukaliśmy!

Mam na imię Sophie i mam 11 lat. Ukradłam Cielowi ważny dla niego pierścień, żeby się do niego zbliżyć. Przecież będę dla niego lepszym towarzystwem niż Elizabeth! A parka byłaby z nas przecudna! Wyszłam na szkolne podwórko i udawałam, że szukam, na wypadek gdyby Ciel wyglądał przez okno. Po kilku minutach przybiegłam do niego z pierścieniem, który wczoraj mu ukradłam i zawołałam, że go znalazłam. Jak dobrze, że Elizabeth to widziała, bo stała kilka metrów od Ciela. Mój plan idzie zgodnie z planem!

-Cielu! - zawołałam biegnąc w jego stronę.
-Co jest?
-Mam go! Znalazłam!
-Mój pierścień?!
-Tak! - powiedziałam i mu go wręczyłam czekając na rozwinięcie się planu.
-Serio? Gdzie? - spytał wzruszony Ciel.
-Etto.. Ee, czy to ważne? W końcu go znalazłam! Ja sama, pewnie się cieszysz i jesteś wdzięczny, tak jak wcześniej mówiłeś...
-Masz rację - założył pierścień i rzucił mi się w ramiona ze łzami, co na szczęście widziała Elizabeth - Dziękuję, jesteś wspaniała...
-Nie ma za co, Cielu. Widzisz, nie jestem taka zła jak mówiła Elizabeth, to ona jest ciągle o wszystko i wszystkich zazdrosna.

Ciel nic na to nie odpowiedział, tylko dalej mnie tulił. Tak jak przewidziałam - Elizabeth widząc to załamała się w duchu. Już ja załatwię, żeby Ciel mnie kochał, a jej nienawidził.

-A więc, Cielu, ten pierścień tak jakby prezentuje nasze uczucie do siebie - powiedziałam romantycznie. Użyłam słowa 'uczucie', ponieważ Ciel nie wziął mnie dzięki temu za jakąś flirtującą lolitę, a Elizabeth wzięła to za odwzajemnioną miłość!
-T-tak. Naprawdę nie wiem jak ci się odwdzięczyć, Sophie.
-Wystarczy, że pójdziemy na lody i do kina. - uśmiechnęłam się.
-Chętnie - Ciel się uśmiechnął - W sumie, dzięki tobie ten pierścień będzie mi się kojarzył z twoją miłą osobą.

Wtedy tak jak przewidziałam, wkroczyła Elizabeth. Usłyszała jak Ciel mówił, że pierścień będzie mu się kojarzył z moją miłą osobą, a prawie nigdy go nie zdejmuje... Zrobiła się zazdrosna i wściekła! Podeszłą do nas i zdjęła mu pierścień...

-A ja nienawidzę tego pierścienia! - krzyknęła w gniewie i cisnęła nim o podłogę, a ten się przełamał na pół. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego co zrobiła. Popatrzyła na chłopaka - Cielu... Przepraszam...
-Mój pierścień... - jąknął się Ciel - Najważniejsza rzecz w moim życiu... Zniszczona! Lizzy! - wrzasnął w niebo głosy i się na nią popatrzył - Czemu to zrobiłaś! Jakim prawem, jak mogłaś?!
-B-bo ty.. Mówiłeś, że ten pi-pierścień będzie c-ci ją przyp-pominał i że reprezentuje w-wasze u-uczucie i... i... - powiedziała Elizabeth cała we łzach.
-Nie! Lizzy, wiedziałaś jaki on był dla mnie ważny! - krzykną ze złością i smutkiem jednocześnie.
-Cielu, ja... Ja...
-Lizzy, już wystarczy. Lepiej, żebyś już poszła...
-Przepraszam... - jęknęła po czym wyszła ze szkoły.

-A więc Cielu, to może pójdziemy na te lody? Spróbuję cię pocieszyć.
-Dobrze...

Mój plan był genialny! Wszystko poszło po mojej myśli!

Przykro mi, że Lizzy rozwaliła mój pierścień... Nie spodziewałem się tego po niej. Nie chcę się z nią zadawać. A od Sophie widocznie próbowała mnie odsunąć niepotrzebnie.


Witajcie :3 Podobało wam się? A może byście coś zmienili? Koniecznie piszcie o tym w komentarzach!

Chcieliście, żeby było dłuższe, a więc proszę :>
Kierujcie tu swoich znajomych!

Do zobaczenia za kolejne 3-5 dni
  • awatar Gość: Bardzo fajnie napisane :D
  • awatar Gość: piękne <3 już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału,jestem ciekawa co będzie dalej !
  • awatar Gość: super biedna Lizy :c ale cudne chyba ktoś kiedyś to mówił ale mogło by być dłuższe ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 5

-A więc jak wam minął pierwszy dzień szkoły? - spytał Agni mnie i Somę. Oboje przyszli do nas na kolację. Księciu się widocznie podobało.
-Wspaniale! W klasie mam wiele osób w moim wieku. Jest tam również chłopak, z którym się zakolegowałem. Nazywa się Ronald Knox. - odpowiedział Soma z entuzjazmem.
-A tobie Ciel?
-Dobrze, poznałem taką jedną Sophie i mam nadzieję zapoznać również resztę klasy. - powiedziałem spokojnie.
-Cieszę się - Agni uśmiechnął się.
-Ja również - dodał Sebastian patrząc na mnie.
-A więc - zacząłem wstając od stołu - było miło, ale musimy się przygotować na jutro.
-Ah, święta racja! - westchnął z uśmiechem Soma - Agni, idziemy.

Następnego dnia, tak jak i wczoraj poszedłem do szkoły z Sebastianem, Agnim i Somą. W szkole znalazłem swoją klasę i wszedłem do środka. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że Lizzy siedzi sama.
-Cześć Lizzy.
-O,Ciel. Ohayou!
-Mogę tobą usiąść? Nikogo tu nie znam...
-Emm... - Lizzy popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem - Niestety nie, ponieważ ja siedzę już z kimś.
-Z kim? - spytałem.
-Ma na imię Angela.
-Aha.. Okej. A wiesz może gdzie ja mogę usiąść?
-Pewnie! Tam o - powiedziała wskazując na ławkę z tyłu.
-Ze Shionem?
-Tak. nie martw się, jest miły i na pewno się zakolegujecie!
-No dobra..

Podszedłem do Shiona i spytałem, czy mogę z nim usiąść, a ten się zgodził z entuzjazmem. Usiadłem i przyjrzałem mu się. To nie był jakiś taki typowy kujonek z aparatem na zęby i dużymi okularami, tylko normalny, sympatycznie wyglądający chłopiec. Miał Ciemnobrązowe włosy i zielone oczy.

-Podoba ci się nasza szkoła? - zaczął rozmowę.
-T-tak. - odpowiedziałem niepewnie.
-Nie bój się, nikt tu nie gryzie! No może Kakeru czasem.. - zażartował śmiejąc się Shion widząc, że się trochę stresuję. Uśmiechnąłem się lekko w odpowiedzi.

Popatrzyłem się w lewo, na ławkę koło nas. Siedział tam Alois z Oliverem, wysportowanym chłopcu o miodowych włosach i niebieskich oczach ubranego w baseballówkę. Ławka za nimi była pusta, a przed nimi siedzieli Kakeru i Lucy, czarnowłosi bliźniacy. Koło nich, a przed nami siedziała sama Lizzy, jednak po chwili doszła Angela, która z nią siedzi. Dziewczyna ta ma białe, długie włosy spięte w wysoki kucyk. Ma ona niebieskie oczy. Jednak kogoś jeszcze brakowało, za ławką moją i Shiona jednocześnie obok pustej ławki powinna siedzieć Sophie. Popatrzyłem się na drzwi - akurat przyszła.

-Ohayou Ciel!
-Cześć Sophie. Kim jest ten chłopiec obok ciebie? - spytałem patrząc na chłopaka. Był Brązoworudy i miał kasztanowe oczy.
-To mój brat.
-Jesteście bliźniakami jak Kakeru i Lucy? Nie jesteście podobni...
-Nie głuptasku - zachichotała Sohie
-To jak?
-Thomas jest ode mnie starszy, ale ja rok wcześniej poszłam do szkoły, żebyśmy byli razem w klasie.
-Czyli jesteś od nas rok młodsza?
-Y-hm! - odparła i kiwnęła główką. Wtedy weszła nauczycielka i kazała nam usiąść na miejsca.

Po lekcjach, przy szkolnych schodach rozmawiałem z Lizzy, gdy nagle przyszła do nas Sophie.

-Cześć wam! - przywitała się Sophie.
-Hej - odpowiedziałem. Jak to zrobiłem, to Lizzy popatrzyła się na mnie z lekkim wyrzutem i przypomniałem sobie, co mówiła o Sophie...
-Elizabeth, mogę pogadać z Cielem?
-T-tak - gdy to powiedziała, poszła patrząc na mnie smutnym, zamartwionym wzrokiem.
-Więc Ciel, podoba ci się w naszej szkole? - spytała milutko.
-Tak... - odpowiedziałem patrząc sobie na buty.
-A zaprzyjaźniłeś się z kimś?
-Noo... Chyba ze Shionem - mówiłem nie spuszczając wzroku z butów.
-Ciel, co ci jest? Wczoraj i rano byłeś jakiś taki mniej niemrawy...
-Bo.. Etto...
-Hm?
-Bo Lizzy.. Mówiła, że chcesz mnie zamienić w swojego szofera, czy coś w tym stylu...
-Ha ha ha, chyba nie wierzysz w to co ona mówi!
-No nie wiem...

Sophie w duchu zdenerwowała się na Lizzy za oddalanie mnie od niej.Jednak nie zwróciłem na to uwagi, patrzyłem na swoje buty czekając, aż będę mół pobiec do Elizabeth.

-Ciel?
-Tak?
-Co to za pierścień na twoim kciuku?
-A, ten? To pierścień rodu Phantomhive, dziedziczony w mojej rodzinie z syna na syna.
-Pewnie jest dla ciebie ważny.
-Tak, nigdzie bez niego nie chodzę.
-Yhym...
-Sophie, ja już muszę iść...
-E, Ciel - powiedziała łapiąc mnie za rękę i patrząc na mnie - do jutra.
-Tak, do jutra..

-Ee.. Sophie, możesz już puścić moją rękę, he he...
-Ha ha, na tak. To ee.. pa pa, he he - powiedziała i dopiero mnie puściła a ja pobiegłem do Lizzy.

Nazywam się Sophie i mam 11 lat. Zaczęłam chodzić do szkoły rok wcześniej, więc moi koledzy mają po 12 lat. Od razu, gdy spotkałam Ciela, wiedziałam, że jesteśmy dla siebie stworzeni! Jednak Elizabeth jest zazdrosna i próbuje mnie od niego odsunąć! Nie dam się tak łatwo od niego odsunąć. Już nawet wiem co zrobić. A Ciel nawet nie zauważył, jak zdjęłam mu z kciuka pierścień rodziny Phantomhive. Już niedługo on będzie bardzo blisko mnie, a od Elizabeth odsunie się na dobre!


Mam nadzieję, że spodobał wam się 5 rozdział
Wiem, że dużo w nim opisów i ogólnie jest chyba dłuższy od reszty, ale chciałam, żebyście lepiej zapoznali się z bohaterami.

Nie zapomnijcie pisać w komentarzach co o tym myślicie i polecać tego bloga swoim znajomym ( i nie znajomym XD) !!! Wiecie, nie chcę pisać dla 1 czy 2 osób...

Kolejny rozdział jak zawsze za ok. 3-5 dni!
  • awatar Gość: żałosna jesteś. nie pisz już
  • awatar Gość: <3 Kocham :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 4

Ferie minęły szybko, ale bardzo fajnie je spędziłem. Pierwszy raz spędzałem tyle czasu z przyjaciółmi. Wstałem rano i popatrzyłem na kalendarz po czym uśmiechnąłem się.

-Szkoła. Od dzisiaj zaczyna się szkoła! Będzie super o ile... O ile dobrze wypadnę! No przecież! Pierwsze wrażenie jest najważniejsze! Co ja tu jeszcze robię, muszę się przygotować!

Szybko się ubrałem w moje najlepsze ciuchy i zbiegłem na dół schodami, aby zjeść śniadanie. Nasypałem sobie płatków i zacząłem je jeść, gdy przyszedł Sebastian, i to jak odpicowany! Prawie go nie poznałem i niemal wyplułem na niego płatki! Z jednej strony schował włosy za ucho i założył okulary, a zamiast krawatu miał czerwoną chustę.

-Paniczu, możemy już iść. Trzeba zajść jeszcze po księcia i Agniego.
-Tak, już możemy. Sebastianie, czego będziesz uczył?

Mój lokaj uśmiechnął się i odpowiedział, że będzie nauczycielem muzyki, a Agni będzie prowadził zajęcia kulinarne. Wyszliśmy we dwójkę i poszliśmy do rezydencji Somy.

-Ah, Ciel! Witaj. Jesteśmy już gotowi do nauki.
-Okej,to chodźcie - odpowiedziałem mu i popatrzyłem na Sebastiana - idziemy.

W szkole spotkałem Lizzy i Aloisa. Byli również inni moi rówieśnicy. Soma szybko nawiązał kontakt z innymi, ale ja się zbyt wstydziłem. Wtedy zagadała do mnie Sophie, niebieskooka blondynka z prostą grzywką.

-Ohayou, nazywam się Sophie. Jesteś tu nowy? Nigdy cię nie widziałam.
-Tak, pierwszy raz jestem w tej szkole. Nazywam się Ciel.
-A znasz już kogoś?
-Tak, znam Lizzy i Aloisa.
-To przedstawię ci kilka osób, z którymi będziemy w klasie.

Sophie wydaje się sympatyczna. Mieszka kilkaset metrów ode mnie, więc będziemy mogli się potykać. Cieszę się, że poznałem kolejną miłą osobę. Myślę, że się zaprzyjaźnimy.

-A więc tamten brunet to Shion. To najmądrzejszy chłopiec w klasie. Tamta dziewczyna to Lucy, a obok stoi Kakeru, ta dwójka to bliźniaki i są chyba najsympatyczniejsi w całej szkole. Ale jak coś zrobisz Lucy to Kakeru cię wyśle do szpitala... He he!
-A tamten chłopiec?
-To Oliver. Klasowy sportowiec.
-Dzięki, że mi ich przedstawiłaś. Chyba teraz łatwiej będzie mi się z nimi zakolegować.
-Drobiazg! Gdybyś czegoś chciał to jestem do usług!
-Dobrze, do zobaczenia na lekcji.
-Narka!

Zakończyłem rozmowę, bo zobaczyłem Lizzy.

-Lizzy!
-Ciel! Tu jesteś, a ja cię szukam.
-He he,sorki.
-Z kim rozmawiałeś?
-Z Sophie. Przedstawiła mi...
-Z Sophie?!
-Co się stało? -spytałem zdziwiony. Czy Lizzy nie lubi Sophie? Nie wiem...

Gdy Ciel powiedział,że rozmawiał z Sophie to zdenerwowałam się. Dlaczego akurat z nią? Klasowa niunia, którą każdy lubi... Ale czemu Ciel? Sophie gdy się w kimś zakocha to go nie odpuści, ale ja byłam pierwsza! Nie może go tak na starcie wyrwać na urodę. Nawet go nie zna! Zawsze byłam o nią zazdrosna, a tu nagle się zaprzyjaźniła z Cielem?! Znam ją i od razu mogę rozpoznać, że była zakochana jak z nim gadała... Muszę, muszę ich od siebie jakoś odsunąć.

-Z Sophie?!
-Co się stało?
-Bo, bo Sophie to klasowa księżniczka. Wszystkich najchętniej by zamieniła w swoją służbę, a szkołę w swoje królestwo!
-Ale co w tym złego?
-To, że jak będziesz się z nią zadawał to zmienisz się w... w jej szofera! Zaprzyjaźnicie się, a ona będzie chciała, żebyś wszędzie za nią latał!
-Ale czemu z góry zakładasz, że będę tak za nią latał?
-Ona jest bardzo wpływowa...
-Nie za bardzo rozumiem.
-Proszę cię o to dla twojego dobra. Proszę zrób to dla mnie i nie zadawaj się z nią!
-N-no dobrze, jak ci aż tak zależy i chcesz dla mnie dobrze... To okej.
-Dziękuję - powiedziałam i przytuliłam go. Gdy go już puściłam, miał zamiar poszukać Aloisa.
-Dobra, to ja idę do niego bo...

Mówił to idąc na przód, ale patrząc w tył, na mnie. I niestety... Potrącił Lucy! Lucy jest nieśmiała, ale miła, jednak gdy upadła i zobaczyła nieznajomego chłopca zdezorientowała się trochę.

Gdy chciałem pójść do Aloisa to... Wpadłem na Lucy! Zacząłem ją przepraszać i pomogłem wstać. Na szczęście miała tylko brudne ręce, a Kakeru nie widział upadku. Podszedł do nas i popatrzył na ręce siostry. Jak, ja się pytam jak się po tym domyślił, że przeze mnie upadła!

-Teraz lepiej uciekaj, ha ha! - powiedziała Lizzy śmiejąc się, wtedy przypomniało mi się co Sophie mówiła o Kakeru... Tak zaczęła się moja przygoda ze szkołą!


Mam nadzieję, że podobał wam się 4 rozdział!
Koniecznie napiszcie komentarz co o tym myślicie, przecież żeby komentować nie trzeba mieć konta.
Mam też nadzieję, że polecicie tego bloga znajomym, żebym nie pisała tylko dla jednej czy dwóch osób...

Szybkie wyjaśnienie - Sophie i Thomas (Thomas będzie w następnym rozdziale) najprawdopodobniej pojawią się w dodatku Kuroshitsuji - Book of Murder. Wykorzystałam to i dodałam ich do opowiadania. Reszta postaci (Shion,Lucy,Kakeru,Oliver) została przeze mnie wymyślona ;3

Kolejny rozdział za 3-5 dni!
  • awatar Gość: <3 Nic dodać nic ująć no może trochę dłuższe może być nikt chyba się nie obrazi :P
  • awatar Neko Sebby: Sorki za spam głupich komentarzy - to moja siostra -.-
  • awatar Gość: jakby chciała go zgwałcić zabić zgwałcić i zjesć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 3

Cześć,nazywam się Ciel Phantomhive,rok temu po śmierci rodziców przeprowadziłem się z Londynu do wioski Croydon.Poznałem tu moich sąsiadów - Lizzy i Aloisa chodzących do szkoły.Oni mnie zachęcili do nauki w szkole,więc poprosiłem o to Sebastiana i zgodził się.Teraz muszę pobiec powiedzieć o tym moim przyjaciołom!

Podbiegłem pod drzwi domu Elizabeth i pukałem z niecierpliwością aż drzwi otworzyła mi wysoka starsza ode mnie dziewczyna o brązowych włosach.Zdezorientowałem się trochę...

-Dz-dzień dobry...
-Och,witaj!Ty musisz być Ciel,Lizzy dużo mi o tobie opowiadała.
-T-tak.Kim pani jest?
-Jestem Paula,mama Lizzy.Proszę,wejdź.Chyba ci się spieszy,hehe.

Wszedłem powoli do domku dokładnie się rozglądając.Wtedy zobaczyłem moją przyjaciółkę.Uśmiechnięty podszedłem do niej.

-Cześć Lizzy!
-Ciel! Ohayo!Co tu robisz?
-Przyszedłem ci coś powiedzieć...

Ohayou! Jestem Elizabeth,ale wolę jak się na mnie mówi Lizzy.Ostatnio zamieszkał niedaleko mnie Ciel-mój rówieśnik. Bardzo go lubię i naprawdę się ucieszyłam gdy do mnie przyszedł!

-Przyszedłem ci coś powiedzieć...

Nie wiem czemu,ale gdy to powiedział serce zabiło mi mocniej.Poczułam ekscytację i czułam,co chce mi powiedzieć choć nie wiedziałam co to będzie.Popatrzyłam się na niego wielkimi uradowanymi oczami,nadstawiłam uszy.Nagle miałam motyle w brzuchu,te słowa były pełne nadziei.Wbrew mnie zobaczyłam w głowie nas razem,gdy on wyznaje mi miłość i żyjemy w szczęściu!

-Przyszedłem ci coś powiedzieć...
-Tak? - spytałam z nadzieją,to już ten czas!
-Będę chodził z tobą i Aloisem do szkoły!
-Hę?! *załamka*
-Nie cieszysz się? - spytał smutnym głosem
-Nie,to nie tak!Bardzo się cieszę! Tylko myślałam,że spytasz mnie czy będę chciała z tobą...W sensie wiesz,booo zaskoczyłam się.Tak!
-Okej...

Lizzy dziwnie zareagowała,ale to nawet fajnie mieć taką trochę dziwną i żywiołową przyjaciółkę.
Poszliśmy razem powiedzieć o tym Aloisowi,a ten bardzo się ucieszył.We trójkę poszliśmy na spacer.Kiedy przechodziliśmy koło posiadłości Księcia Somy zobaczyliśmy wychodzącego stamtąd Sebastiana.

-Ciel,to twój lokaj stamtąd idzie?
-Tak.
-Wow,czyli wiesz kto tam mieszka?
-Pewnie,Książę Soma.

Lizzy zachwycała się tą wiadomością,jakby od dawna zastanawiała się kto tam mieszka.A Sebastian podszedł do mnie i powiedział:

-Paniczu,książę Soma wraz z Agnim postanowili przyjąć ofertę i podjąć się chodzenia do szkoły.

-Coo?! Prawdziwy książę będzie chodził do naszej szkoły?! - zdumiła się Lizzy
-A jego sługa z wielkiego domu będzie nas uczył?! - zapytał się Alois
-No tak,tak jak ja i Sebastian...

-I paniczu,książę i Agni oraz hrabia Lau z Ran Mao będą dziś na kolacji.Należy się pospieszyć,aby się przygotować.
-Dobrze.W sumie ciemno się robi.Do zobaczenia Lizzy i Alois'ie!
-Paa! - odpowiedzieli

Po przyjściu do domu Sebastian szybko wszystko ogarnął.I ja się przygotowałem.Goście już przyszli i zasiedliśmy do stołu.

-A więc Soma,dziękuję ci,że zgodziłeś się ze mną chodzić do szkoły.Będzie mi lepiej,że mój stary znajomy będzie chodził ze mną.
-Haha,spoko!Cieszę się z tego,że będę się uczył w szkole!

Teraz trzeba tylko przeczekać ferie i zacznie się moja przygoda ze szkołą.I częściej będę przebywał z Lizzy... To znaczy Lizzy,Somą i Aloisem,i w ogóle...


Piszcie w komentarzach,co o tym myślicie i zapraszajcie znajomych do obserwowania mojego bloga!
Sorki, że nie dawałam spacji po przecinkach, ale się rozpędziłam XD
Od razu was informuję, że po *Lizzy x Ciel* będę zalewać was blogami z gejozą
  • awatar Gość: to nie zruchajcie się <3
  • awatar Gość: Robi się ciekawie... Ale nie byłabym sobą gdybym nie ponarzekała XD... Mogłabyś wstawić odrobinę jakiś opisów, które nadałyby smaczku całej akcji, albo postarać się poprowadzić rozmowę w ten sposób, żeby nie dotyczyła tylko i wyłącznie głównego wątku. W życiu rzadko wszystko idzie po linii prostej- raczej spotykają nas niespodzianki. Także w rozmowie. Ale są to tylko moje odczucia- nie popełniłaś w tym błędu, po prostu mój styl pisania różni się od twojego i nie pasuje mi kilka rzeczy. Więc jeśli uważasz, że tak ci się podoba, to nic nie zmieniaj. Bo jest serio dobrze. Co do gejozy- pisałam ostatnio trochę w tych klimatach i powiem ci, że zadziwiająco łatwo coś spieprzyć i całość będzie wyglądać sztucznie. Więc uważaj :)... Ale no! Czekam na dalsze Lizzy x Ciel, czekam na gejozę, czekam na... Eh, wystarczy, że czekam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 2

Cześć,jestem Ciel i niedawno przeprowadziłem się z Londynu do Croydon,niewielkiej wioski.Ostatnio poznałem pewną mieszkającą nieopodal mnie dziewczynę biegnącą do szkoły.Obiecałem jej,że poczekam obok jej domu - gdzie się poznaliśmy - aż wróci.
Gdy tak stałem,a była już pora o której Lizzy powinna wrócić,przebiegł koło mnie mały,rudy chłopczyk.
-Alooois,wróciłeś! - krzyknął to biegnąc przed siebie

Na jego wołanie odpowiedział blondwłosy chłopak idący w moją stronę razem z Elizabeth.

-Luka! Nie powinieneś po mnie wybiegać,mama będzie zła.
-Hehe,twój braciszek naprawdę cię lubi - powiedziała mu Lizzy - O Ciel!
-Co to za chłopak?Pierwszy raz go widzę.
-Ciel niedawno się tu przeprowadził i mieszka koło nas.Zupełnie zapomniałam,że mieliśmy się spotkać po szkole!
-A on nie chodzi do szkoły?
-Ma korepetycje,choć poznasz go!

I w trójkę zaczęli biec w moją stronę.Najśpieszniej przybyła Lizzy i zaczęła rozmowę.

-Hej! Jednak czekałeś,super. Widzisz tego chłopca co tu biegnie z braciszkiem? On nazywa się Alois,jest w naszym wieku i jest naszym sąsiadem. Ten malec nazywa się Luka i jest jego młodszym bratem.

Jak to powiedziała to dobiegli do nas chłopcy. Byli szczęśliwi,widocznie chcieli mnie poznać. Alois zdyszany zatrzymał się przy mnie i się przedstawił.

-Cześć,nazywam się Alois Trancy,a to mój braciszek. Lizzy mi o tobie opowiedziała,bardzo się cieszę,że będziemy mieć rówieśnika jako sąsiada.
-Witaj,ja się nazywam Ciel Phantomhive. Też się cieszę,że będziemy sąsiadami.

W tym czasie przybiegła moja pokojówka Mey Rin.

-Paniczu,czas na obiad. Bard przygotował twój ulubiony posiłek.
-Ach tak. Już idę. Narazie wszystkim.
-Pa Ciel! - odpowiedzieli mi Alois,Lizzy i Luka i poszli do siebie.

W domu po obiedzie poszedłem porozmawiać z moim lokajem Sebastianem.

-Sebastianie.
-Ach,paniczu czyż nie czas na lekcję tańca?
-Nie,przyszedłem cię o coś poprosić.
-Tak? O co konkretnie?
-Chciałbym chodzić do szkoły...
-Naprawdę? Czy panicz przypadkiem nie chciał się odizolować od ludzi? A,tu chodzi o panienkę Elizabeth z sąsiedztwa. Panicz chce się do niej zbliżyć.
-Nie pleć głupstw! Chodzi mi tylko o to,że Lizzy mi dużo opowiedziała o szkole,jak to tam jest fajnie. I przynajmniej miałbym w klasie dwie znane mi osoby - Aloisa i ją.
-Skoro panicz sobie tego życzy.
-I jeszcze jedno,chciałbym żebyś ty również chodził ze mną do szkoły. Ale nie jako lokaj tylko jako tamtejszy nauczyciel. I może książę Soma i Agni również mogliby chodzić do szkoły...

Sebastian najpierw się na mnie popatrzył ze zdziwieniem,ale ta mina szybko zmieniła się w uśmiech.

-Yes my lord.

Dawno się nie cieszyłem tak jak wtedy. Uściskałem mojego lokaja. Przebiegłem przez dom w kierunek wyjścia mijając Barda i Mey Rin,a w ogródku Finniego. Wszyscy troje patrzyli na mnie ze zdziwieniem,ale mnie wtedy interesowało tylko to żeby pobiec i powiedzieć o tym Lizzy! To znaczy Lizzy i Aloisowi...

Piszcie w komentarzach co o tym myślicie i co powinnam poprawić oraz dziękuję za obserwowanie mojego bloga,mam nadzieję,że się podoba
  • awatar Gość: Już zdjęcie z ślubu ? ;-; niezła spojlerka xD
  • awatar Neko Sebby: @Dracze ;3: Cieszę się, że ci się podoba i postaram się poprawić :)
  • awatar Gość: Oooo! Widzę progres! Jest więcej opisów uczuć i wszystko nie jest sklejone w kupę, tylko po kolei opisane. Fajnie pokazałaś myśli Ciela. Nie wyobrażam go sobie go ubiegającego po domu ze szczęścia, że będzie chodził do szkoły z Lizzy, ale to chyba kwestia mojego przyzwyczajenia do tego paringu XD. Nadal nie stawiasz spacji po przecinkach, ale poza tym w sumie nie ma się do czego przyczepić. Ciel, Sebcio, Alois, Soma... Wszyscy w jednej szkole wraz z Lizzy- będzie ciekawie! Czekam na dalszą część ^_^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Lizzy x Ciel* Rozdział 1 (Kuroshitsuji)

Cześć,nazywam się Ciel Pantohive i mam 12 lat.Rok temu podczas pożaru w naszej ogromnej posiadłości zginęli moi rodzice. Za ich życia,gdy miałem lat 11 byliśmy z tatą "psami królowej".Jednak jak ich już nie ma wolę nie kontynuować tej pracy.Razem z naszą pokojówką,kucharzem,ogrodnikiem i lokajem wyjechaliśmy z Londynu i zamieszkaliśmy w mniejszym mieście,a raczej wiosce.Teraz mamy jedną kuchnię,łazienkę i toaletę.Chciałem by teraz było trochę skromniej,by zapomnieć o tamtym życiu.Nie chciałem chodzić do szkoły,bo przestałem wierzyć w dobro ludzi.Mój lokaj udzielał mi korepetycji w domu.Lecz moje nastawienie do życia zmieniło się wraz z poznaniem pewnej dziewczyny...

Ohayo!Jestem Elizabeth,ale nie lubię jak ktoś mnie tak nazywa. To imię do mnie nie pasuje,jest takie poważne i oficjalne!Wolę jak inni nazywają mnie Lizzy.Mam 12 lat i chodzę do szkoły w Croydon,wiosce niedaleko Londynu.Chociaż jestem otwarta na ludzi to nie mam wielu przyjaciół,ale mam dużo koleżanek i kumpli w szkole.Pewnego dnia poznałam chłopca w moim wieku,zamieszkał on niedaleko mojej chatki.Poznałam go w dość śmieszny sposób,mianowicie wpadłam na niego biegnąc do szkoły!

-O jejku,przepraszam cię bardzo!Zagapiłam się,bo zaraz się spóźnię do szkoły!
-Spoko,nic mi się nie stało.I to ja przepraszam,gdybym był bardziej uważny to bym cię zauważył i ominął.
-Nie,nie,to ja.... Czekaj chwilę,jesteś tu nowy?
-T-tak.Niedawno się tu przeniosłem z Londynu.
-Fajnie!Jestem Elizabeth,ale proszę,mów mi Lizzy.Gdzie mieszkasz?
-W tamtym domu.I nazywam się Ciel Pantohive.
-Super,jesteśmy sąsiadami!Będziemy mogli się razem bawić,chodzić do szkoły...
-Ja nie chodzę do szkoły.Nie przepadam za nieznajomymi ludźmi.Mam korepetycje w domu.
-Serio?!Przecież szkoła jest super!No,może poza nudnymi lekcjami...Ale warto się na nich pomęczyć bynajmniej dla W-Fu.
-Z tego co słyszę chyba lubisz sport.
-Tak,kocham!W szkole chodzę do sportowej klasy,mamy dwa razy więcej sportu niż inne klasy!
-Ja nie przepadam za sportem...
-Jestem pewna,że przekonałbyś się do niego,gdybyś spróbował!
-Nie,wolałbym nie.
-Dajesz Ciel!Prześcignijmy się do tamtego drzewa!Zobaczysz,spodoba ci się!
-Ale..Czy ty przypadkiem nie miałaś iść do szkoły?Jak na mnie wpadłaś mówiłaś że jesteś już spóźniona.
-O nie!!!Połowa lekcji już musiała minąć!Dzięki Ciel,papa!
-Czekaj!To znaczy...O której kończysz lekcje?
-Około 15:10.
-Może się spotkamy?
-Tak,bardzo chętnie!
-Okej. To do zobaczenia!
-Papatki!

-Szkoła jest aż taka fajna?Hmm..


Piszcie co o tym myślicie w komentarzu ;>
Jeśli wam się podobało - lajkujcie
I polecajcie tego bloga swoim znajomym otaku!
 

 
Ohayou! Jestem Sara i mam nadzieję,że mój blog przypadnie wam do gustu ^^

Będę tu dodawać wymyślone przeze mnie opowiadania o pairingach (w większości z Kuroshitsuji,ale nie tylko) oraz czasami recenzje mang ;>

Oczywiście oprócz tego będą inne rzeczy !
Pierwszymi postami będzie opowiadanie o pairingu Lizzy x Ciel (Kuroshitsuji)

Liczę,że się wam spodoba i proszę o komentarze co o tym myślicie,żebym mogła się doskonalić <3
Do zobaczenia!
  • awatar Complication.: Też mam na imię Sara :* Kocham Twoje opowiadania xd :P
  • awatar Gość: fajnie :d
  • awatar ☿Aℓeкsα.De.Niℓe0707☿™: Ohayo! Akurat mam zalajkowany twój funpage, dlatego postanowiłam wpaść ;) Tak więc... zabieram się do czytania, być może będę wracać po więcej z czasem ^_^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›